Włochy



share

Chyba wszyscy stali obserwatorzy „pandemii”, znają stronę, którą internetowa publika podnieca się non stop. Roboczo nazywam ją „trupy online”, bo to niczemu innemu nie służy, tylko epatowaniu statystykami, choć dane nie przystają do żadnej pandemii znanej ludzkości i są poniżej poziomu zapadalności na dur brzuszny. Z mieszanymi uczuciami podaję adres: https://www.wor... głównie dlatego to robię, że dziś zamierzam bazować wyłącznie na źródłach i danych powszechnie uznawanych. Drugim powodem jest to, że dokładnie tam można znaleźć odnośniki do szczegółowych informacji dla poszczególnych krajów.



share

Szanowny Czytelniku jeśli jesteś na etapie: „nikt mi nie powie, że nie ma wirusa, we Włoszech ciężarówkami trumny wywożą”, to w tym momencie możesz przerwać lekturę, szkoda Twojego czasu. Brakuje już sił, by przekonywać wyznawców „wirusa”, po siedmiu latach walki z inną sektą mam prawo być zmęczony. Tekst adresuję wyłącznie do tych, którzy wiedzą lub w kościach czują, że jesteśmy widzami wielkiego światowego teatru, tylko nie do końca wiadomo, co jest grane. Rzeczywiście chaos mamy ogromny, ale to nie przypadek, to metoda, na tym się cały spektakl opiera. Nie znaczy to jednak, że nie da się tego uporządkować, da się, w dość prosty sposób. Wystarczy zacząć od podstaw i natychmiast zrobi się porządek, a co najmniej wstępny ład.



share

Ciężkie czasy, nie będę ukrywał, że dla mnie to okres głębokiej samotności i depresji, chociaż absolutnie nic nie zaskakuje. Wszystkie zachowania społeczne, polityczne i medialne są tak sztampowe, jak tylko można sobie wyobrazić, a jednak wpadłem w depresję, za którą odpowiedzialna jest skala i „inwencja”. Wczoraj nieodpowiedzialnie opuściłem miejsce kwarantanny i wszedłem ze swojej drewnianej chałupy schowanej w lesie, aby leczyć zerwane ścięgno Achillesa. Wybrałem się do przychodni NFZ, gdzie prywatny gabinet wynajmuje fizjoterapeuta. Przed gabinetem z panem terapeutą rozmawiała lub raczej komunikowała swoje uwagi pani sprzątaczka: „Sam pan powiedz, tych ludzi popier…o!”. Pan terapeuta uśmiechnął się i skinął głową.

Strony