władza



share

Dziś jest Międzynarodowy Dzień Kundelka, czyli jedno z tych współczesnych „świąt” i lepszej okazji chyba nie będzie, żeby złożyć najgorsze życzenia partii PO. Oby wam się gorzej wiodło niż wiedzie, żebyście nie żyli dłużej niż najbliższy rok i w ogóle wszystkiego najgorszego – międzynarodowe kundelki. Po spełnieniu obywatelskiego obowiązku pozwolę sobie nie pierwszy raz zwrócić uwagę, że malkontentem zawsze warto być, ale też trzeba pamiętać z jak dalekiej wróciliśmy podróży. Mija rok od wygranych wyborów przez PiS i jeśli tylko popatrzymy na ten czas nieco szerszą perspektywą niż codzienny przekaz dnia, wszyscy się zgodzimy, że to najlepszy rok w historii Polki po 1989 roku.



share

Do Polski dochodzą jakieś postrzępione fragmenty kampanii wyborczej w USA, która w zgodnej opinii znawców tematu została uznana za największą żenadę w historii. Żaden ze mnie znawca, ale cóż to za nowość, pamiętam poprzednie kampanie i jakiś specjalnych różnic nie wiedzę, poza jedną. Clinton palił bez zaciągania i nie przeszkodziło mu tu wygrać wyborów, bo jednak miał jakąś myśl przewodnią, „gospodarka głupcze!”. Obecni rywale nie mają kompletnie nic, całe zamieszanie polega na wymianie bzdetów, ta się przewróciła, tamten złapała modelkę „za cipę”. Wszystko, co mają amerykańscy politycy do powiedzenia swoim obywatelom.



share

Wszędzie cisza, jak makiem zasiał, aborcja zniknęła z wokandy dnia jeszcze szybciej niż się pojawiła. Zaklinanie rzeczywistości, czym się wiadome kręgi przez kilka godzin pocieszały, skończyło się niczym. Czarne kiecki i parasolki się pochowały, po drugiej stronie nie ma też żadnych protestów pro-life. Pomimo początkowego zgrzytu i błędu PiS, Kaczyński wykorzystał okoliczności perfekcyjnie. Jest więcej niż pewne, że protestów w tej skali nikt w PiS nie przewidział, ale to też wyszło na dobre. Emocje się skumulowały w jednym krótkim czasie i pękły błyskawicznie, lepszego rozminowania nastrojów społecznych nikt dotąd nie wymyślił.

Strony