władza



share

Ludzie, którzy zarządzają kryzysem i przez kryzys mają tę przewagę nad swoimi ofiarami, że doskonale znają wszystkie fakty i dobierają odpowiednie narzędzia, które z faktów czynią propagandę. Ofiary manipulacji nie są bezbronne, ale prawie zawsze są skazane na snucie hipotez i domysłów, o co tym razem może chodzić. Najczęściej pojawiającą się opinią jest krytyka „leśnych dziadków” z PKW i to w wersji, którą nazwałbym daleko posuniętą naiwnością. Dziwnie brzmi diagnoza, która z jednej strony zakłada pełna kontrolę władzy umiłowanej nad PKW, a z drugiej uznaje, że PKW jest państwem w państwie, nad którym nikt nie panuje, bo zasiadają tam kompletni idioci. Pomyślmy chwilę na poważnie, a szybko się okaże, że jest to dokładnie taki rodzaj myślenia, czy raczej bezmyślności, na którym władzy bardzo zależy. Wiedzą powszechną jest to, że nie tylko same wybory, ale wyniki wyborów stanowią o życiu lub śmierci partii rządzącej.



share

Wczoraj w programie Marcina Mellera zebrał się kwiat koniunktury i lizania zadka władzy ludowej i nie wyłączam z tego bukietu, w sumie sympatycznego, Tymona Tymańskiego. Meller zazwyczaj stara się zachować udawane proporcje, to znaczy na trzech lewaków, w studio pojawia się jeden przedstawiciel „cywilizowanej prawicy”. Tym razem nic podobnego się nie wydarzyło, program poszedł na żywioł i w TVN24 wystąpiło czterech lewaków z zachowaniem parytetu płciowego. Łatwo się domyślić, że w precyzyjnie zdefiniowanym gronie dyskusja, czy też wymiana tożsamych monologów, musiała zejść na jeden temat – „Kaczyński nas zbije”. Mniej więcej przez godzinę znani i lubiani plus jakaś pisarka Piątkowska (chyba), której prawdopodobnie nie wypada nie znać, opowiadali o strachu przed Kaczyńskim. W pierwszym odruchu zauważyłem niebywałą sztuczność, histeria rozpętana na Wiertniczej była tak dęta, że niewiarygodna.



share

Ten powiedział to i przestał być z nami, tamten powie coś innego i stanie się nasz. Normalne tematy, nie unikam ich, ale zawsze staram się słuchać i myśleć jak w liceum na lekcji języka polskiego. Od paru dni sporo szumu wywołują słowa Bogusława Lindy i mam wrażenie, że chyba nikt tych konkretnych słów nie zrozumiał albo się z nimi w oryginale nie zapoznał. Do dziś należałem do drugiej grupy i żyłem w przekonaniu, że Lida dokopał Tuskowi. Nic z tych rzeczy, wystarczy wziąć szerszy kontekst wypowiedzi i przede wszystkim pytanie, które poprzedziło myśli wypowiedziane przez Lindę. Pisałem już o tym dramacie, o budowaniu nowego bohatera Polski Ludowej II, którym został Franz Maurer. Na „Festynie Woodstock” jeden z młodych, wykształconych przez PRLII, najpierw wyraził podziw dla filmu „Psy” i przede wszystkim niezłomnego esbeka Franza, dopiero potem aktor podzielił się swoim zdaniem. I co takiego powiedział?

Strony