władza



share

W sobotę oddałem się jednej ze swoich ulubionych masochistycznych przyjemności. Włączyłem sobie TVN24, żeby obejrzeć „Drugie śniadanie mistrzów”. Wiem, że nie wszyscy są zboczeńcami, to może wyjaśnię, że program nie ma nic wspólnego z tytułem i polega na tym, że Marcin Meller, redaktor prasy kolorowej, w porze obiadowej zaprasza do studia mniej lub bardziej znanych celebrytów. Czasami zdarza się, że odwiedzają Mellera ludzie o innej niż lewicowej proweniencji, ale ostatnio prawie takie historie nie mają miejsca. W efekcie zbiera się towarzystwo wzajemnej lewackiej adoracji, które przez 45 minut tłumaczy maluczkim świat. Rozmowie najczęściej towarzyszy pewne skrępowanie, zresztą rozsiewa je sam prowadzący, który asekuruje się zapowiedziami w stylu: „Kochani wiem, że macie dość Smoleńska (polityki, Trybunału Konstytucyjnego, itp.), ale muszę was zapytać”. No i pyta, a celebryci, jak potrafią, tak odpowiadają.



share

Rozsądny obywatel zawsze i wszędzie będzie narzekał i pilnował władzy, bo każda władza wcześniej, czy później zaczyna obywatela łupić i ścigać. Upieram się jednak przy swojej fanaberii, że żyjemy w dość specyficznej rzeczywistości, coś pomiędzy odzyskaniem niepodległości i budową domu na etapie stanu surowego, co powoduje, że należy zachować pewną ostrożność. Ostatnią rzeczą, której bym sobie życzył to wymiana władzy na inną, bo ślepy nie jestem i widzę, jakie mamy do dyspozycji warianty. Brak ślepoty jest głównym powodem mojej umiarkowanej sympatii do obecnej władzy i powściągliwości w krytyce. W ramach obywatelskiej łaski okazanej władzy, pozwoliłem sobie trochę zażartować, ale też i poważnie odnieść się do zdobyczy młodej demokracji. Ustrój demokratyczny nie należy do moich faworytów, niemniej w żaden sposób nie da się porównać obecnego stanu rzeczy ze wczorajszym zamordyzmem.



share

Nic mnie tak nie irytuje jak rozkrok moralno-polityczny i ględzenie dla uzyskania satysfakcji, bo się coś „oryginalnego” wymyśliło. Nie znaczy to jednak, że nie ma spraw, które we własnym obozie irytują. Władza z definicji i natury rzeczy jest całkowitym zaprzeczeniem opozycji i nie można używać tych samych narzędzi stojąc po jednej i drugiej stronie. Część zwolenników PiS zachowuje się tak jakby nadal byli w opozycji i budują atmosferę rodem z oblężonej twierdzy. Każda krytyka konkretnego, powtórzę, konkretnego zachowania, które dalekie jest od prawidłowego, kończy się histerią. Podam konkretny przykład, żeby nie było, że szukam dziury w całym. W ostatnią sobotę w Gdańsku odbyło się kilka demonstracji jednocześnie, w sumie miało ich być 14, ostatecznie dla wielu pozwolenia cofnięto i moim zdaniem słusznie. Łatwo sobie uświadomić, że przy takim tłoku prowokacji i zadym po prostu nie da się uniknąć.

Strony