wizerunek



share

Tak zupełnie poza dyplomacją można powiedzieć, że głupi ma szczęście, jednak to trochę na wyrost złośliwość. PiS coś tam myśli, w czasie ostatnich pięciu lat parę projektów przeprowadzili sprawnie, inne poszły nieco gorzej, ale gdyby odjąć ostatnie trzy miesiące, to w zasadzie nic Polakom nie zaszkodziło podczas rządów PiS. W PO takich punktów zaczepienia nie znajdziemy, czegokolwiek się dotkną natychmiast kończy się kompromitacją, a ponieważ własnego programu politycznego nie mieli nigdy, to i na tym polu pozostają bardzo daleko za PiS i pozostałymi partiami również. No, ale uwaga społeczna zazwyczaj skupia się na rządzących, nie na opozycji i co za tym idzie, każde potknięcie PiS skutkuje krytyką rządu, czasami prezydenta. Od takich sytuacji nie ma ucieczki, ale znów szczęściem partii rządzącej jest to, że mają pod ręką opozycyjną partię PO.



share

Melodramat pod tytułem „Misiewicz” zdawał się nie mieć końca, aż do dziś, gdy sam Kaczyński wykopał Bartka za drzwi PiS. Biorąc pod uwagę, że przez całe miesiące tematem medialnym numer jeden był człowiek NIKT, każda rozsądna partia poszłaby po rozum do głowy lata świetle wstecz. Nieważne jaką przyjmiemy optykę, jeśli nawet tak idiotyczną, że mamy do czynienia z wybitną postacią, która bez powodu została zaszczuta przez media, to moja odpowiedź jest jedna. Wybitna postać zaszczuta przez media, to Jarosław Kaczyński, który zrezygnował z aspiracji politycznych dla dobra całego ugrupowania. Przyjmując wersję obiektywną trzeba powiedzieć, że nieszczęsny Misiewicz spokojnie lokuje się gdzieś pomiędzy Kierwińskim i Misiło, ale to jest wystarczający powód, aby w PiS takich postaci, przynajmniej na czele partii nie było.



share

Trzęsie mnie na samo słowo „wizerunek”, czy inna „narracja”, ale niestety nie da się inaczej i po pierwszej fali ostrych zmian, PiS słusznie schładza emocje. Wczoraj pozwoliłem sobie na małe sugestie i dziś pojawiła się pierwsza reakcja (przypadek?), w postaci projektu Prezydenta. Tak zwana ustawa dla tak zwanych frankowiczów niezmiennie budzi te same emocje, a wszelkie argumenty obrzydły i są tylko cepami w jałowych dyskusjach. Tymczasem sprawa jest prosta i polityczna. Prezydent Andrzej Duda razem z PiS pozyskali właśnie dużą grupę społeczną, która doświadczy dobrej zmiany. Stanie się to nie kosztem podatnika, czyli innych Polaków, tylko kosztem bankierów i to w dodatku niemieckich i francuskich. Idealne rozwiązanie, polityczny majstersztyk i wszystko na temat. Podobnie widzę drugi zabieg polityczny związany z płatnymi artykułami w zachodnich mediach, chociaż tutaj spodziewam się raptownych moralnych uniesień. Powinniśmy tępić kłamstwa i kłamców, zamiast płacić.

Strony