wizerunek



share

Melodramat pod tytułem „Misiewicz” zdawał się nie mieć końca, aż do dziś, gdy sam Kaczyński wykopał Bartka za drzwi PiS. Biorąc pod uwagę, że przez całe miesiące tematem medialnym numer jeden był człowiek NIKT, każda rozsądna partia poszłaby po rozum do głowy lata świetle wstecz. Nieważne jaką przyjmiemy optykę, jeśli nawet tak idiotyczną, że mamy do czynienia z wybitną postacią, która bez powodu została zaszczuta przez media, to moja odpowiedź jest jedna. Wybitna postać zaszczuta przez media, to Jarosław Kaczyński, który zrezygnował z aspiracji politycznych dla dobra całego ugrupowania. Przyjmując wersję obiektywną trzeba powiedzieć, że nieszczęsny Misiewicz spokojnie lokuje się gdzieś pomiędzy Kierwińskim i Misiło, ale to jest wystarczający powód, aby w PiS takich postaci, przynajmniej na czele partii nie było.



share

Trzęsie mnie na samo słowo „wizerunek”, czy inna „narracja”, ale niestety nie da się inaczej i po pierwszej fali ostrych zmian, PiS słusznie schładza emocje. Wczoraj pozwoliłem sobie na małe sugestie i dziś pojawiła się pierwsza reakcja (przypadek?), w postaci projektu Prezydenta. Tak zwana ustawa dla tak zwanych frankowiczów niezmiennie budzi te same emocje, a wszelkie argumenty obrzydły i są tylko cepami w jałowych dyskusjach. Tymczasem sprawa jest prosta i polityczna. Prezydent Andrzej Duda razem z PiS pozyskali właśnie dużą grupę społeczną, która doświadczy dobrej zmiany. Stanie się to nie kosztem podatnika, czyli innych Polaków, tylko kosztem bankierów i to w dodatku niemieckich i francuskich. Idealne rozwiązanie, polityczny majstersztyk i wszystko na temat. Podobnie widzę drugi zabieg polityczny związany z płatnymi artykułami w zachodnich mediach, chociaż tutaj spodziewam się raptownych moralnych uniesień. Powinniśmy tępić kłamstwa i kłamców, zamiast płacić.



share

Zdając sobie sprawę z tego, że pojawią się komentarze, które będą się dziwić mojemu nieuzasadnionemu współczuciu, którego nie zamierzam okazać, zacznę od wyjaśnienia. Przemysł pogardy polegał dokładnie na takim odczłowieczaniu, jakie widzimy na załączonym obrazku. Pamiętam słynną scenę ze śp. Gosiewskim. Poseł PiS, jak wiadomo, miał poważne problemy zdrowotne o czym doskonale widzieli wykonawcy goebelsowskich zleceń i z pełną premedytacją pokazali „spacer pingwina” po sejmowym korytarzu. Nie był to ani pierwszy ani ostatni przejaw zezwierzęcenia medialnego. Nikt nie policzy zdjęć Lecha i Jarosława Kaczyńskiego z wykrzywionymi twarzami, przykrótkimi płaszczykami i legendarnymi mokasynami. Sportretowanie Ewy Kopacz w pokracznej pozie jest dokładnie tą samą techniką upodlania człowieka i co do samego faktu nie można mieć wątpliwości. Gorzej z emocjami, dlatego też zdecydowałem się na małe wyjaśnienie.

Strony