wirus



share

Po trzymiesięcznym tandetnym przedstawieniu, którego tytułowym bohaterem była „pandemia”, każdy intelektualnie sprawny człowiek musi dostrzegać absurdy tej inscenizacji. Nie pamiętam ile razy prostowałem głupstwa, jakie powielano na mój temat w związku z „pandemią”, ale dla pewności sprostuję raz jeszcze. Nigdy nie twierdziłem, że wirusa nie ma, od zawsze powtarzam, że mamy do czynienia z pospolitą infekcją, charakterystyczną dla sezonu grypowego, którą podłączono do mediów i Internatu. Tak narodził się „demon”, śmiercionośne i w 90% bezobjawowe „chorowanie”. Pewne rzeczy się ułożyły, emocje znacznie przycichły, dlatego warto raz jeszcze przypomnieć podstawowe fakty i mechanizmy ogłupiania mas, bo większość z nich w natłoku codziennych rewelacji po prostu przepadła.



share

Mam wiele niedorzecznych pomysłów, jak na oszołoma przystało, a jednym z nich jest oglądanie amerykańskich filmów, które pokazują szalonych naukowców, maszyny przyszłości i tym podobne. Od lat twierdzę, że to właśnie takie obrazy są najbardziej precyzyjnymi proroctwami, ale oczywiście po założeniu odpowiedniego filtru. Należy odrzucić wszelkie bzdury typu kosmici przebrani za ludzi, czy podwodne miasta i skupić się na tych najmniej pozornych. Na przykład gadające samochody. Kto pamięta w ilu amerykańskich filmach samochody gadały z kierowcami? Idąc dalej tym tropem dojdziemy do samochodu, który sam się prowadzi. Z innej beczki. Telefony z obrazem pojawiły się w amerykańskich filmach kilkadziesiąt lat temu, nim ktokolwiek słyszał o „komórce”.



share

Szybkość i ilość informacji przekroczyły wszelkie poziomy ludzkiej percepcji, nikt nie jest w stanie za tym nadążyć, a w takich okolicznościach ludzie zaczynają posługiwać się skrótami myślowymi. Jednym z takich skrótów i jednocześnie bzdurnym zarzutem pod moim adresem jest budowanie teorii spiskowej na temat „pandemii”. Niczego takiego nie buduję, z bardzo prostego powodu, nie ma magika we wszechświecie, może poza Panem Bogiem, który byłby w stanie pociągać za sznureczki w takiej skali, to oczywiście tak nie działa. Nikt normalny nie przyjmie założenia, że przedstawiciele światowej lichwy wysyłają sms’a do burmistrza Lombardii, by ten podliczył naturalne zgony i pacjentów onkologicznych w rubryce „wirus”.

Strony