Wiktor Smol rozmowy niekontrolowane



share

Musiałbym zajrzeć do statystyk, aby podać zawarte w nich liczby dotyczące stosunku zatrudnionych do ludzi czynnych zawodowo pozostających bez pracy, liczby rozwodów, zgonów i narodzin, samobójstw i prób zejścia ludziom z oczu,  oraz rodzin i osób żyjących w ubóstwie i tych w skrajnej biedzie. Ale statystyki to rzecz jedna a rzeczywistość, to zupełnie inna para kaloszy lub parafia, jak kto woli.



share

Jest dziewiąty dzień listopada roku, w którym Platformie Obywatelskiej nie przeszkadza, że wszyscy już wiedzą o korupcji politycznej, nepotyzmie, o całym tym syfie, jaki panuje w rządzie koalicji PO-PSL. Polska scena polityczna (cała, żeby nie było) bardziej przypomina bagno i pięć metrów mułu pod nim niż scenę, na której uprawia się politykę.
Bo jak u licha „podpiąć” pod politykę nieustanny festiwal prześcigających się afer, których jedynym fundamentem jest korupcja, a wspólną oś stanowi zmowa milczenia, którą „mafia” polityczna ubrała w słowa: dyscyplina partyjną.

Przepraszam, ale co wspólnego z dyscypliną może mieć ukrywanie dowodów korupcji, czyli tego, co w Kodeksie karnym określone jest jako przestępstwo.



share

Uważam, że Tuska można rozłożyć samym Tuskiem cytując jego wypowiedzi.

 

Część polityków (...) ­ twierdzi z przedziwnym uporem, że wystarczy znaleźć pieniądze lub dodrukować pieniądze, rzucić je ludziom i że dalej jakoś to będzie. Coraz więcej ludzi, którym żyje się ciężko, widząc ten przedziwny kontredans polityczny tutaj, u nas, w naszym parlamencie ­(...)­ jest skłonnych uwierzyć w mit oświeconej dyktatury, coraz częściej wyrażają oni przekonanie, że ktoś wreszcie powinien chwycić to wszystko za mordę i zrobić porządek, i wierzą, że potem, właśnie potem jakoś to będzie.

         Donald Tusk,27 maja 1993 r., z wystąpienia w sejmie w obronie rządu Hanny Suchockiej, odwołanego następnego dnia.

_________________________________________________________________

Strony