wieśniaki



share

Polityka dla zwykłych ludzi jest jedną wielką brudną pościelą, zwykli zjadacze chleba nie rozumieją w ząb polityki, a to co widzą i słyszą polityką nie jest. Tyle usprawiedliwienia dla rozmaitych postaw pseudo politycznych, niestety najczęstszych wśród wyborców, a dalej sprawa jest prosta. Nie trzeba znać się na polityce i nie trzeba nawet polityki rozumieć na podstawowym poziomie, wystarczy być odrobinę rozgarniętym i zachować kawałek szacunku dla siebie, żeby na PO patrzeć z odrazą i szyderstwem jednocześnie. Wchodzenie po raz setny w analizy marności tej partii na poziomie politycznym traci sens, ponieważ to jest pasja i zajęcie dla nielicznej grupy posiadającej odpowiednią wiedzę. Dlatego też wyborcom podaje się głupkowate hasełka dla poszczególnych działalności politycznych. Gdy mowa o polityce zagranicznej pojawiają się brednie typu „donosić na Polskę”, co załatwia głosy wyborców hurtowo.



share

Ze wsi jestem i chwalę się tym pochodzeniem cyklicznie, jak również dzielę się ulubionymi wiejskimi frazeologiami. „Co te wariaty już wyprawiają, to głowa boli”. Tak się mówi na wsi, gdy się widzi wariatów produkujących sensacje na kolanie. Tysiąc rzeczy ważny i poważnych leży odłogiem, z kneblem na ustach, a „wariaty” analizują księdza z pianką i bez pianki. Bardzo słusznie będą się mnie czepiali Czytelnicy, że sam cztery litery zawracam, ale proszę mi odpuścić, bo chciałbym w dobrej sprawie zająć się głupim tematem. Tak sobie pomyślałem, że warto się podzielić spostrzeżeniami, które być może gdzieś w tym idiotyzmie umknęły. Zjawisko „fali”, „kocenia”, czy innych inicjacji jest tak stare, że najstarsi sinobrodzi i kuternogi pękliby ze śmiechu widząc biegających pajacyków po salezjańskiej szkole.



share

Przeczytałem felieton Ziemkiewicza, jak sam autor swoje dzieło przedstawił. Tekst utrzymany w klasyce Ziemkiewicza, czyli Polactwo, bezmyślność „nowoczesnego” snobizmu i pochwała przedwojennej inteligencji. Parę oczywistych tez, które moim zdaniem nie podlegają dyskusji, plus jedna mało odkrywcza uwaga, że wszyscy jesteśmy ze wsi, gdyż miasta się wyludniają w czasie świąt, młodzi i wykształceni wracają na rodzimą prowincję. W tym miejscu wyróżniłbym szczególnie Warszawę, chyba nigdzie nie ma takiej wiochy jak w stolicy i co ciekawe, zbudowanej z tego najbardziej obciachowego skrzydła wschodniego, tej Polski B. No ale to wszystko już był, było również i to, popkulturowa sieczka oferowana przez medialne i polityczne ośrodki władzy kształtują umysły, którym słoma w z butów wyłazi.