wartości



share

Ciężko znaleźć/wymyślić coś tak prostego, tak trafnego, i przy okazji zabawnego. Prawdziwe haiku, każde słowo, każda kreska ma tu swoje znaczenia, nie ma niczego za mało ani niczego za wiele.
Mamy tu przedstawioną sytuację dosyć prozaiczną, jakich niby wiele znamy z własnego doświadczenia, i częstych opowieści znajomych. Nie jest nam trudno wyobrazić sobie nastrój, w jakim toczy się akcja, ani nie są nam dziwne słowa i zwroty jakie tu padają. Są standartowe, powszechne, wręcz używane przez nas niejako na zasadzie automatycznej odpowiedzi, reakcji na czyjeś słowa lub działanie.
Ich złożenie w tej kompozycji to prawdziwy majstersztyk. Nie tylko słowa, ale i mimika naszych bohaterów, odgrywa tu niesamowitą rolę. Każdy z nas widzi zakłopotanie chłopaka na obrazku nr2, jest to właściwie jedyny moment, gdzie ten chłopak okazuje jakiekolwiek emocje. Na pozostałych obrazkach z jego twarzy(i ciała) nie wyczytamy nic.



share

Ludziom szczęka opada w wielu okolicznościach, ale najczęstszą przyczyną jest zaskoczenie. Kopara idzie w dół, gdy słyszymy lub widzimy nieprawdopodobną rzecz, na przykład „uchodźcę” spacerującego ze świnią na smyczy. Przyznaję, że dziś też mi się szczęka pogubiła, chociaż w obszarze demaskowania absurdów czuję się prawdziwym weteranem. Gazeta Wyborcza wysmarowała tytuł: „Szanowni Państwo z PiS, powstanie warszawskie i AK to my”. Wspominam jedynie o tytule, bo dalej wiadomo co się stało – szczęka mi opadła i koniec lektury. Nawet krótki kontakt z GW wywołuje efekty, które kończą się uszczerbkiem na zdrowiu, ale to zbyt złośliwy i powierzchowny wniosek, jak na rangę wydarzenia. Nie napiszę też, że koszerna Wyborcza wyszła z nowym pastowanym kabanem na spacer, ale postaram się zwrócić uwagę na sedno sprawy. Wyobrażacie sobie, że Jerzy O.



share

Przypomniało mi się stare powiedzonko z podstawówki, ale to nie przypadek, tylko obserwacja. Sezon ogórkowy w pełni, dlatego rozmaite Kasie i Łukasze z TVN prześcigają się w „tematach”. Szczerze i bez ironii podziwiam warsztat dziennikarski, sam należę do wyjątkowo upierdliwych i szczycę się wygrzebywaniem informacji z Internetu, do których mało kto dotarł, ale sołtysowej ścinającej metalowy krzyż siekierą i deklaracji sumienia podpisanej na „Facebooku” przez 30 nauczycieli, nie wydobyłbym w życiu. Takie akcje niestety będą coraz bardziej skuteczne, bo TVN tyra w pocie czoła, a po drugiej stronie widać ideologiczną podnietę, pomyloną z wartościami i poplątaną z faktami. Zadałem sobie trud i sprawdziłem o co chodzi w tych antykatolickich Michałkach. Wyszły same banały na obraz i podobieństwo „Steczkowskiej, która pokazała za dużo. Przypadek?”.

Strony