Warszawa



share

Po wyborach samorządowych prawicową śmietankę dopadła autentyczna biegunka, słowna i intelektualna. Miał się skończyć PiS i to na pniu, miała się posypać cała Polska, bo kilkunastu misiów warszawka pochłonęła w nieco mniejszym stopniu niż lewicowych kolegów i poczuli się przegranymi w bitwie o miasto. Cóż, prawicowe misie, przegrana w Warszawie była wkalkulowaną porażką, między innymi dlatego, że nie potrafiliście zbudować czegoś innego niż patetyczny przekaz, który i mnie, chłopka z prowincji, raził. Na szczęście warszawka to jedno, a Polska to drugie.



share

Odwołam się do własnych doświadczeń, bo tak jest prościej i w jakimś sensie moja historia dobiega końca, dzięki czemu daje się weryfikować nie tylko teoretycznie. W czasie wojny z Owsiakiem, a Owsiak wytoczył mi wojnę, miałem swoje chwile słabości i nawet kryzysy bliskie kapitulacji. Ciężko, bardzo ciężko zebrać się w sobie i jeszcze ciężej robić dobrą minę do złej gry, gdy wszystko sprowadza się do walenia głową w mur. Nikt od początku nie dawał mi żadnych szans, miałem robić za mięsno armatnie i wiele razy tak się czułem, ale nigdy tego nie okazałem i to jest przesłanie dla Patryka Jakiego.



share

Tak się stanie, bo na tydzień przed wyborami prawie wszystko jest jasne, jeśli popatrzymy na wyniki globalnie. Pewne jest, że KO wygra w większości dużych miast, tego PiS nie przeskoczy. Dla odmiany PiS weźmie większość sejmików, a te wybory są uznawane za najdokładniejszy prognostyk dla wyborów parlamentarnych. Już dziś mogą się zacząć dziwić wszyscy, którzy liczą na koniec PSL. „Ludowcy” na poziomie gmin i powiatów uzyskają wynik dwucyfrowy, bliżej 10 niż 20, ale jednak dwucyfrowy. Na końcu generalnego podsumowania umieszczam „niezależne komitety”, Kukiza’15, który swoje uciuła i powrót do gry SLD.

Strony