wariaci



share

Czuję się zmęczony sarkazmem, ironią i dowcipem, chociaż uważam, że jest to najlepsza metoda na podsumowanie otaczającej nas rzeczywistości. Przychodzi jednak taki moment, w którym kawior smakuje jak kaszanka, a szampan przypomina oranżadę. Chcę odpocząć od żartów i na smutno się pożalić. Dopóki oglądałem polskojęzyczne media i słuchałem polskojęzycznych polityków, humor mnie nie opuszczał, ale wczoraj bliżej poznałem media „zachodnie” w wersji niemieckiej. Jako tako kojarzyłem co się dzieje w USA w kwestii zaklinania realiów, bo do tego wystarczą filmy z lewackiej fabryki snów, gdzie poprawność polityczna przybiera formy piramidalnych karykatur. Nie ukrywam, że niemieckie życie polityczne i medialne wyobrażałem sobie nieco inaczej, może nie tak bardzo inaczej, ale mimo wszystko odrobinę rozsądniej.



share

Zauważyłem u siebie postępujące zdziczenie i odrealnienie, pewnie są to objawy mniej lub bardziej poważnych zaburzeń chorobowych, ale nie zamierzam się dobrowolnie poddać leczeniu. Chcę trwać w stanie dzikości i odrealnienia, ponieważ realność i model cywilizacyjny PRLII odrzuca mnie mocą instynktu. Za starym jestem na strój rycerski złożony z miski do golenia i przerdzewiałej zbroi, ale jeszcze nie tak zdziadziały, żeby nie odczuwać drobnych podniet, niestety tylko intelektualnych. Trzeba się cofnąć w czasie, przynajmniej rok, trzeba się uzbroić w odporność na torsje i obcowanie z głupotą napędzaną kłamstwem. Z takim orężem chyba powinno się udać odczytanie archiwalnych łgarstw, kpin i całego zwyrodnienia, które zostało sprzedane jako jedyna słuszna postawa współczesnego inteligenta.



share

Zbiegły się w czasie dwa wydarzenia, najpierw USA ujawniły dokumenty dotyczące Katynia, potem odbył się tandetny spektakl w miejscu, gdzie kiedyś stały wieże WTC. Ciekawa koincydencja, idealnie się nadaje do pokazania jasnych i ciemnych stron polityki. Co może być jasnego do pokazania, skoro mowa o dwóch tragediach? Sposób w jaki polityka wykorzystuje tragedie. Brzmi fatalnie, ale jestem nieodłącznym elementem polityki, zwłaszcza na międzynarodowym szczeblu. W sprawie Katynia nie mogę USA nic zarzucić, Ameryka byłaby szalona, gdyby zerwała sojusz ze Stalinem przeciw Hitlerowi, z powodu Katynia. Takie są twarde realia i nie sądzę, by ktokolwiek rozumny podważał ówczesne decyzje. Śmiem twierdzić, że sami Polacy, w latach czterdziestych, nie chcieliby tak nieracjonalnego rozwiązania, które podtrzymuje niemiecką okupację.

Strony