Wałęsa



share

Tysiące razy w tysiącu wypowiedzi i publikacji mówiło się o rozmaitych końcach, a o końcu Lecha „Bolesława” Wałęsy to już mówiło się nieustannie. Nic z tych końców nie wychodziło, ponieważ to tak nie działa. Fakty i prawda niewiele znaczą, wszystko da się obrócić, nazwać „zoologiczną nienawiścią”, poczęstować oszołomami i tak było od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, teraz doszły nowe modne słowa: „hejter”, „mowa nienawiści”. O końcu Bolka i wszystkich innych można sobie mówić do woli i nic z tego końca nie wyjdzie dopóki nie zostanie podpisany wyrok medialny.



share

Lubię sobie w Święta zapukać do drzwi na Czerskiej i spytać, czy znajdzie się wolne miejsce dla wędrownego Polaka. Nikt mi nigdy nie otworzył, ale na drzwiach zawsze wisi jakaś karteczka, takie wyjaśnienie. Tym razem przeczytałem, że GW wyszła na pocztę wysłać pocieszenie do Danuty Wałęsowej, która boi się wyjść do sklepu, żeby jej Polacy nie zrobili szklanej nocy w biały dzień. Od razu poleciałem do Internetu, żeby sobie odświeżyć o kogo chodzi i skąd te obawy.



share

Lech „Bolek” Wałęsa, dostarczyciel codziennej dawki całkiem niezłego humoru, o ile przepuścić to przez odpowiednie filtry, pożegnał się z Ziemią i zabrał się na pokład UFO. Na jednym ze swoich spotkań, po zwyczajowej dawce megalomańskich przechwałek i pobożnych życzeń, Bolek kompletnie odleciał. Nie jest to nic nowego w wykonaniu tego ufoludka SB, ale tym razem było grubo, nawet jak na Bolka.

O jaką „koncpecjem” chodzi? Cała ta codzienna szarpanina na Ziemi nie znaczy, bo lada chwila można się spodziewać UFO, które przekroi naszą planetę na pół. Wiem jak to brzmi, ale chyba nikogo, kto choć pobieżnie zna możliwości Bolka, nie muszę przekonywać, że to autentyczne słowa. Póki co nie padła konkretna data odwiedzin, w każdym razie przecięcie Ziemi na pół rodzi dość jednoznaczne konsekwencje polityczne i temu warto się na poważnie przyjrzeć.

Strony