Wajda



share

Poczucie satysfakcji pozbawione małostkowości, winno towarzyszyć każdemu wątpiącemu, czy to wypada się radować z cudzego nieszczęścia. Bolek odpadł w eliminacjach i nie ma cienia powodu, żeby szczerze nie krzyknąć: „Hura!”, a potem równie radośnie puścić mimo uszu wszystkie riposty w stylu „typowo polskie piekło”. Tylko hipokryci lub zaprzyjaźnieni z blagą nie poczują satysfakcji, gdy spektakularnie upada historyczna mistyfikacja, ale też chciałbym nieco uporządkować euforię. Mam wrażenie, że wielu radujących się odebrało porażkę Bolka w Hollywood jako decyzję potwierdzającą upadek mitu Wałęsy. Prawdy jest w tym tylko kawałek, amerykańska diaspora ma w głębokim poważaniu fałszerstwa historyczne, co więcej gustuje w podobnych scenariuszach. Bolek wypadł w baru z zupełnie innego powodu, mianowicie zadarł z pedalskimi fanatykami, którzy nie wybaczają.



share

Psychologia przez wielu słusznie jest nazywana paranauką, zresztą z socjologią chyba jest podobnie, chociaż tutaj rzadziej dmucha się w szklaną kulę, a częściej po prostu obserwuje masowe reakcje, które nie odnoszą się do zawartości duszy, ale pozwalają odczytać kierunek marszu grupowego. Nie przepadam za psychologią, z socjologią trochę sobie radzę, niemniej dziś coś mnie ciągnie w stronę intuicji i psychologizowania właśnie, które w jakimś sensie przechodzi w analizę socjologiczną. Obserwuję sobie dwie rzeczy naraz, pierwszą jest dewaluacja środków, drugą depresja notabli. Właściwie jedno i drugie zjawisko ma charakter masowy, ale najdobitniej widać, co się dzieje patrząc na twarze przedstawicieli PRLII. Jest taki aktor, Zborowski się nazywa, przyjrzałem się temu aktorowi, gdy usiłował coś ciekawego powiedzieć o Wałęsie, w sensie człowiek i potem film.



share

Jak wszyscy to wszyscy i ja też się wypowiem, nie na temat filmu, którego nie widziałem, co mi w ogóle nie przeszkadza wysmarować recenzji. Słyszałem, że owacje na stojąco, że Stuhr się wzruszył, że pusta sala konferencyjna w Wenecji, no i premiera bez Wajdy. Wszystko fajnie, żadnych niespodzianek, każdy wie swoje, jeden podsadza, żeby bohater z motorówki wskoczył na płot, a potem dalej na cokół, drugi tryska jadem, że Bolek. Bałwochwalcom zamyka się buzię zaginionymi teczkami, pozaustrojowej opozycji tuli dziób perspektywą oscarowej gali. A ja, jak na wariata przystało, zapytam o konkrety. Co na to Wałęsa, co na to Danuśka? Cwanie się ustawiłem, bo zadałem pytania znając odpowiedzi, które już dawno padły. Lech Bolesław oświadczył, że aktor i scenariusz żadną miarą nie przypominał Wałęsy i jego życia, Danuśka pochwaliła aktorkę za wzruszającą grę, za Boga nie podobną do mitręgi, jaką znosiła we wspólnym życiu z Lechem Bolesławem.

Strony