in vitro



share

Spokojnie, nie zamierzam uruchamiać dyskusji ideologicznej na temat pozaustrojowego zapłodnienia i wymieniać wszystkich „światłych” zabobonów, które napędzają obroty prywatnym klinikom. Użyłem magicznego zestawu słów, żeby zwrócić uwagę na zupełnie inną i dużo ważniejszą rzecz z punktu widzenia obywatela. Na początku 25 lat wolności i gdzieś tak do połowy tej epoki, tematem numer jeden była aborcja. Z dzisiejszej perspektywy i dystansu można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że aborcja stanowiła jedną z ważniejszych przyczyn powrotu przefarbowanej PZPR do władzy. Naturalnie główny powód nazywał się zupełnie inaczej, a mianowicie „za komuny było lepiej”. Marksistowski liberał Balcerowicz tak dał w tyłek Polakom, że i Kuroń ze swoimi zupkami nie był w stanie odwrócić społecznych nastrojów, które sprowadzały się do paniki przed utratą podstawowych zabezpieczeń egzystencjalnych. Biedę jak zwykle próbowano zagłuszyć igrzyskami i nagle z nieba spadła aborcja.



share

Alkohol spożywany przez matkę w czasie ciąży, może wywołać u płodu upośledzenia psychiczne i fizyczne. Dzieci matek nadużywających alkoholu rodzą się mniejsze, zwiększa się również śmiertelność płodów. Te i wiele innych objawów łącznie nazywa się "zespołem alkoholowym płodu". Dzieci z „alkoholowym zespołem płodu” mogą mieć trudności w nauce oraz zaburzenia zachowania. Antykoncepcja farmakologiczna (hormonalna) stosowana w trakcie ciąży wywołuje poważne komplikacje, może doprowadzić do poronienia lub spowodować u dziecka nieprawidłowości w jego rozwoju. Gdy ciąża zaczyna się rozwijać, a kobieta o tym nie wie i nadal przyjmuje pigułki, powinna po pierwszych objawach ciąży (brak miesiączki, nudności, itd.) natychmiast udać się do ginekologa. Ginekolog winien być szczegółowo poinformowany w jakim okresie ciężarna pacjentka zażywała pigułki antykoncepcyjne. Nikotyna wchłaniania przez matkę jest wyjątkowo niebezpieczna dla dziecka, zwłaszcza od 4 miesiąca ciąży.



share

Dociera do mnie to całe in vitro jak głos nauczycielki chemii, która po latach musi mi wybaczyć, że nigdy nie potrafiłem się zakochać w tej szlachetnej dyscyplinie, bliżej byłem miłości do „chemiczki”. Z jednej strony mam letni stosunek do zagadnienia, z drugiej pełen komfort dystansu i tak sobie myślę, że w ideologicznej błazenadzie nikt nie poukładał najprostszych faktów. Po pierwsze i najważniejsze in vitro nie jest ani zakazane, ani wskazane, ono sobie po prostu jest i działa bez jakichkolwiek regulacji prawnych. O dziwo ten podstawowy fakt jakoś niespecjalnie rozgrzewa ideologiczne emocje jednej i drugiej strony odwiecznego sporu. Dopóki nikt nie przypomina, że jest coś takiego jak nieuregulowana procedura in vitro, to in vitro sobie żyje jak mu się podoba. Po drugie to co zamierza zrobić skończony Tusk nie jest żadną zmianą regulacji prawnych, nie jest najmniejszą oznaką administracyjnego uporządkowania medycyny, jakkolwiek idiotycznie to brzmi.

Strony