ustawa



share

Wyjątkowo ciężko idzie mi pisanie o strajku „nauczycieli” i choćbym chciał, to emocji do końca nie wyciszę. Żona nauczycielka, Córka maturzystka, w rodzinie i wśród znajomych też sporo ciała pedagogicznego. Wyłącznie mój wredny charakter i chęć uczciwego postawienia spraw, zamiast stawiania na głowie, sprawiły, że nie zostawiam suchej nitki na szkolnej hucpie. Inną trudnością jest zmęczenie tematem, malowane krowy i profanacje muzycznych przebojów trwają już trzeci tydzień i człowiek wyposażony w jakiekolwiek pouczycie estetyki musi się od tego oderwać, inaczej zgłupieje, jak zgłupiały miss pokojów nauczycielskich.



share

Jest temat z mojej ulubionej prawnej półki i w dodatku na tej samej półce leży inny mój „ulubieniec” – poprawność polityczna. Parę dni temu przetoczyła się świeża lawina domorosłych analiz prawnych i patetycznych uniesień. Zdecydowanie najlepsza minister w rządzie Mateusza Morawieckiego, Pani Elżbieta Rafalska, przedstawiła projekt ustawy dotyczący tak zwanej przemocy domowej. Już sam termin jest pokłosiem bełkotu zwanego poprawnością polityczną, przemoc to przemoc i nie ma znaczenia, czy ma miejsce w domu, czy na łące. No, ale to dopiero początek paranoi.



share

Jeden taki, który od 27 lat żyje z tego, co dzieci nazbierają do puszek, nazwał mnie nierobem, bo siedzę w domu, zamiast pójść na budowę. Drogo go to kosztowało, wyrok karny i cywilny za oszczerstwa, co załatwia sprawę, ale chętnie jeszcze raz się wytłumaczę publicznie. Rzeczywiście po latach pracy w: kotłowni, warsztacie blacharskim, serwisie opon, wydawnictwie, agencji reklamowej zajmującej się grafiką i składem komputerowym, a nawet w korporacji, postanowiłem założyć prywatną firmę z siedzibą w domu. Najpierw zajmowałem się sprzedażą opon i felg i prowadziłem jeden z pierwszych sklepów internetowych z takim akcesoriami w Polsce.

Strony