Urban



share

Wydarzenia nie tylko ostatnich dni pokazują, że jest coś prawdziwego w twierdzeniu, że stara szkoła Kiszczaka leży w trumnie. W jakimś sensie i części dotyczy to również medialnej szkoły Urbana. Przykro mi, że do zilustrowania obu twierdzeń użyję odgrzewanego kotleta, ale tak po prostu będzie łatwiej i przejrzyście. Mając na uwadze, że „rewelacje” funkcjonariuszy z Czerskiej są materiałem tak słabym, jak sami funkcjonariusze, nie można wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Dla porządku rzeczy warto przypomnieć, że większe pierdoły doprowadzały do politycznego kryzysu lub osiągania celów politycznych.

Jeden z pierwszych i bardziej brutalnych przykładów, jakie wpadają do głowy to wyjątkowo prymitywna i brutalna wrzutka TVN24:



share

Miałkość lepszego towarzycha, które jest jak stado brnące w tym samym kierunku najczęściej przejawia się komedią i odrazą jednocześnie. Trwa festiwal pod tytułem, który podstarzały gwiazdor bardziej przywali Putinowi i tak się dziwnie składa, że prym wiodą największe moskiewskie lub peerelowskie matrioszki. Jeden wyskakuje z drugiego, jako pierwszy wyskoczył Michnik niegdysiejszy gość daczy Putina, zaraz zanim Kwaśniewski „po linii Komsomołu”, jak mawiał sam Putin, dalej Cimoszewicz i potem to już poszło przez Olejnik, aż do Maleńczuka. Patrzę sobie na tych ludzi i naprawdę nie wiem, jakie uczucie towarzyszy mi intensywniej. Śmiech, czy odraza? W pierwszym odruchu ubawiłem się do łez wyznaniem Daniela Olbrychskiego i co by nie mówić aktorem jest doskonałym. Człowiek bez odpowiedniego warsztatu nie byłby w stanie odegrać swojej życiowej roli, on rzeczywiście z pełną pasją mówił o nienawiści do Putina.



share

Tak bardzo optymistyczny jak optymiści twierdzący, że wajcha ostatecznie się przegięła nie jestem. Pamiętam pierwszy etap weryfikacji pt.: „Tusku musisz” i zakończyło się wszystko rozpaczliwym strachem po publikacji Gmyza. Nie ma cudów, instynkt jest mocniejszy od rozumu, jeśli tylko PiS z Kaczorem nie utrzyma kursu, który moim zdaniem jest idealny – „olewamy”, w panice właściwe proporcje i kierunki zostaną natychmiast przywrócone. Dlatego nie zgadzam się z rozgoryczonymi, którzy atakują Piechę za wycofanie się z rozsądnej krytyki bożków i świętości medialnych. Nie tylko mam przeciwne zdanie, ale w końcu się doczekałem konsekwencji o jaką długo prosiłem. Zamiast rzucać się w oczy, trzeba niestanie wystawiać Tuska i kolesiów na tacy, Piecha dokładnie tak postąpił, powściągając ambicje i świerzbiący język. Brawo! Wracając jednak do tytułu i tym samym motywu przewodniego, ten etap dziejowy nazwałbym „ostatecznym testowaniem”.

Strony