Unia Europejska



share

Określenie „jak z Barei” jest nieludzko eksploatowane dlatego wesprę je innym równie często używanym „jak z Mrożka”. Konferencja Tuska, na której miała się rozwiązać zagadka profanacji „Hej Jude” popełnionej przez śpiewającego Donalda, połączyła Mrożka i Bareję z czego wyszły jaja nie do wytrzymania. Na wielkim ekranie pojawiła się znana prezenterka PRL, Edyta Wojtczak i pożyczyła z okazji Nowego Roku „kolorowego życia”. Zaraz po Wojtczak mieliśmy rewię peerelowskiej mody, panowie w wielkich czapach ze sztucznego futra, baby zakładające na bazarze gacie, techniką przesuwania gaci pod spódnicą. Wszystko razem na tle siermięgi popeerelowskiej i nagle ciach – od 2004 do 2014 niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion, słowem „10 świetlnych lat w Unii Europejskiej”. Po prezentacji premierzyca Bieńkowska objęła wzrokiem „ponurych” dziennikarzy i zapytała, co się z nimi dzieje, przecież było jasno pokazane i powiedziane, że teraz jest wesoło.



share

Pod koniec marca tego roku przez portale ekonomiczne przetoczyła się burzliwa dyskusja wywołana frapującym wnioskiem jaki zawarty został w najnowszym raporcie IMF (Międzynarodowy Fundusz Walutowy). Otóż dla uratowania gospodarek krajów strefy euro zmagających się z kryzysem, potęgi gospodarcze północnej Europy (Niemcy) powinny zaakceptować wzrost inflacji w swoim kraju.
http://www.bloomberg.co.jp/news/123-MKFTRM6S972B01.html
W raporcie napisane jest wprost:
Jeżeli od krajów południowych wymaga się zmian budżetowych (oszczędności), to od krajów północnych powinno się oczekiwać akceptacji wzrostu inflacji.
Aby osiągnąć cel inflacyjny w wysokości 2% rocznie w całej strefie euro, poziom inflacji na południu Europy powinien oscylować wokół wartości niższych, natomiast na północy powinien zdecydowanie przekraczać 2%.
Ponadto raport podkreślił oczywiste prawidłowości:



share

Zamysł stworzenia świata dobrobytu w dzisiejszym kształcie Unii Europejskiej w jest równie realny, jak niegdysiejsza idea gospodarki komunistycznej. „Wszyscy jesteśmy Europejczykami”, a więc radośnie likwidujemy narodową walutę, wszelkie bariery i taryfy, ustanawiamy wolny handel, swobodny przepływ towarów, usług, kapitału… i czym to się kończy?
Rozważmy na początek pomysł przyjęcia wspólnej waluty – euro. Otóż posiadanie krajowej waluty wspomaga gospodarkę. Obecna strategia rozwoju gospodarczego Japonii – Abenomics właśnie z powodzeniem wykorzystuje narzędzia polityki pieniężnej i fiskalnej. Waluta narodowa ponadto podlega wahaniom kursowym. Spadek jej wartości stymuluje eksport, zaś wzrost jest korzystny dla importu. A co w sytuacji, gdy ten sam pieniądz krąży w krajach o odmiennym poziomie rozwoju gospodarczego, o diametralnie różnych potrzebach?

Strony