Unia Europejska



share

Nabyłem tzw. drogą kupna lodówkę. Wiodącej marki. Wyprodukowaną (złożoną) w Polsce. Duże bydlę ponad 200 cm - estetyczne i pakowne. High tech poza wszystkim. Do lodówki producent dołączył pokaźną biblotekę (Krystyna Janda copyright) druków we wszelkich językach Europy.
Tzw. starej i nowej też.
Pomylić nie sposób, bowiem warunki gwarancji dla starej Europy wydrukowano na lepszym papierze niż dla Bułgarów, Czechów, Polaków, Rumunów czy innych Słowaków. Głupiec lub inny faszysta/nacjonalista mógłby uznać to za przejaw dyskryminacji na przykład naszej kochanej Ojczyzny, ale przeciez po niedługim zastanowieniu nie sposób nie zauważyć, że to jedynie dla naszego dobra papier bardziej szary i mniej śliski  - nawet bez "urobienia" w sam raz do powieszenia na gwoździu w sławojce. Wash&go - poczytać nie tylko w ojczystym języku i bez bólu podetrzeć się można.



share

Budowanie konfliktów i zarządzanie konfliktami to broń, którą klika PO stosowała od 8 lat. W każdym tygodniu, nawet dniu pojawiały się sztucznie wykreowane afery, zasłaniające prawdziwe afery. Przykładów nie będę przytaczał, po chciałabym w końcu odetchnąć od całego tego ścieku, ale przykładów rzecz jasna nie brakuje. Rzutem na taśmę Ewka Kopacz próbowała zaistnieć po raz ostatni i przygotowała show w stylu „Kierownika” Tuska. W stylu, to nie znaczy w formie i treści, ponieważ ryży i fałszywy miał wybitny talent do tego typu intryg i naprawdę trzeba było się dobrze wsłuchać, żeby wychwycić fałsz. Ewka jest okropna w tych swoich występach i niereformowalna. Jej aktorstwo od pierwszych gestów, zanim padną jakiekolwiek słowa, zdradza, że za chwilę poleci kolejny odcinek opery mydlanej. Dokładnie taki występ dała dziś, czyniąc rację stanę z bzdurnego spotkania na Malcie. Może krótko wyjaśnię okoliczności zajścia.



share

Niepostrzeżenie, ale wcale nie cicho, chociaż chyba przypadkiem, narodziła się nowa świecka tradycja. Z 1 Maja prawie wszyscy mają problem, bo jednym się kojarzy z Polską Ludową, a drudzy usiłują zapomnieć i wyjaśnić, że to nie święto dawnego drelichowego proletariatu, tylko dzisiejszych nowoczesnych ludzi pracy. Od tego tłumaczenia wystarczy zrobić jeden krok i oto znajdujemy się we właściwym miejscu, czyli w Pierwszomajowej Unii Europejskiej. Pomyli się boleśnie każdy naiwny, który uzna, że tym sposobem wychodzimy z PRL. Nic podobnego „poszliśmy do Europy” tak jak staliśmy, w peerelowskich butach i jesionce z elanowęłny. „Chodzenie do Europy” to nie moje kompleksy, ja z Europy nigdzie nie wychodziłem, to raczej, o słodki paradoksie, „nowocześni europejczycy” prosto z GS-u i Społem przeszli na prezesurę w „korpo”. Mentalności nie oszukasz dlatego nie należy się dziwić, że dzień w dzień atakują nas znane komediowe obrazki.

Strony