Unia Europejska



share

Niepostrzeżenie, ale wcale nie cicho, chociaż chyba przypadkiem, narodziła się nowa świecka tradycja. Z 1 Maja prawie wszyscy mają problem, bo jednym się kojarzy z Polską Ludową, a drudzy usiłują zapomnieć i wyjaśnić, że to nie święto dawnego drelichowego proletariatu, tylko dzisiejszych nowoczesnych ludzi pracy. Od tego tłumaczenia wystarczy zrobić jeden krok i oto znajdujemy się we właściwym miejscu, czyli w Pierwszomajowej Unii Europejskiej. Pomyli się boleśnie każdy naiwny, który uzna, że tym sposobem wychodzimy z PRL. Nic podobnego „poszliśmy do Europy” tak jak staliśmy, w peerelowskich butach i jesionce z elanowęłny. „Chodzenie do Europy” to nie moje kompleksy, ja z Europy nigdzie nie wychodziłem, to raczej, o słodki paradoksie, „nowocześni europejczycy” prosto z GS-u i Społem przeszli na prezesurę w „korpo”. Mentalności nie oszukasz dlatego nie należy się dziwić, że dzień w dzień atakują nas znane komediowe obrazki.



share

Określenie „jak z Barei” jest nieludzko eksploatowane dlatego wesprę je innym równie często używanym „jak z Mrożka”. Konferencja Tuska, na której miała się rozwiązać zagadka profanacji „Hej Jude” popełnionej przez śpiewającego Donalda, połączyła Mrożka i Bareję z czego wyszły jaja nie do wytrzymania. Na wielkim ekranie pojawiła się znana prezenterka PRL, Edyta Wojtczak i pożyczyła z okazji Nowego Roku „kolorowego życia”. Zaraz po Wojtczak mieliśmy rewię peerelowskiej mody, panowie w wielkich czapach ze sztucznego futra, baby zakładające na bazarze gacie, techniką przesuwania gaci pod spódnicą. Wszystko razem na tle siermięgi popeerelowskiej i nagle ciach – od 2004 do 2014 niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion, słowem „10 świetlnych lat w Unii Europejskiej”. Po prezentacji premierzyca Bieńkowska objęła wzrokiem „ponurych” dziennikarzy i zapytała, co się z nimi dzieje, przecież było jasno pokazane i powiedziane, że teraz jest wesoło.



share

Pod koniec marca tego roku przez portale ekonomiczne przetoczyła się burzliwa dyskusja wywołana frapującym wnioskiem jaki zawarty został w najnowszym raporcie IMF (Międzynarodowy Fundusz Walutowy). Otóż dla uratowania gospodarek krajów strefy euro zmagających się z kryzysem, potęgi gospodarcze północnej Europy (Niemcy) powinny zaakceptować wzrost inflacji w swoim kraju.
http://www.bloomberg.co.jp/news/123-MKFTRM6S972B01.html
W raporcie napisane jest wprost:
Jeżeli od krajów południowych wymaga się zmian budżetowych (oszczędności), to od krajów północnych powinno się oczekiwać akceptacji wzrostu inflacji.
Aby osiągnąć cel inflacyjny w wysokości 2% rocznie w całej strefie euro, poziom inflacji na południu Europy powinien oscylować wokół wartości niższych, natomiast na północy powinien zdecydowanie przekraczać 2%.
Ponadto raport podkreślił oczywiste prawidłowości:

Strony