Unia Europejska



share

15 lat glancowania ekonomicznej fasady i ideologicznych fundamentów. Witajcie w UE! Na tym najchętniej bym skończył, ale sprawy są nieco bardziej skomplikowane. Pisanie tekstów okolicznościowych samo w sobie męczy. Wszelkie felietony na okoliczność i z okazji, do tego stopnia bolą, że od jakiegoś czasu daruję sobie podsumowania: „Jak minął rok”, „Człowiek roku”, „Wydarzenie roku” i tak dalej. Z pisaniem o 15 rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej jest jeszcze gorzej, bo sama Unia wywołuje najgorsze skojarzenia. Od razu, a właściwie już odpowiedziałem, na dwa sakramentalne pytania. Czy Polska w 2004 powinna wstąpić do Unii Europejskiej? Tak. Czy Polska powinna w 2019 roku wystąpić z Unii Europejskiej? Nie.



share

Próżno szukać w mediach informacji o co naprawdę chodzi w brexicie, czemu nie można się dziwić, wszak to smutny standard. Jednocześnie standardowe komunikaty medialne podpowiadają o co może chodzić. Gdy jedynym przekazem dnia jest propaganda ideologiczna, a tak się przy tym temacie dzieje, to wiadomo, że prawdy należy szukać w zupełnie innym miejscu. Gdzie konkretnie? W polityce lub raczej, w tym co się dziś polityką nazywa, chociaż nią jest, chyba że mówimy o parodii, czy karykaturze polityki.



share

Zawsze i wszędzie można zaklinać rzeczywistość, czasami nawet trzeba, gdy stoimy w obliczu tak zwanej wyższej konieczności. Nastolatce, która kiwa się na parapecie okna i patrzy w dół z trzeciego piętra, obiecuje się księcia na białym koniu, nowe Renault Clio, czy czego tam sobie życzy. Dopiero jak zejdzie z parapetu przekona się, że rzeczywistość została zaklęta i zamiast księcia w Clio, będzie szlaban na komputer plus seria wizyt u psychologa. W tej metaforze Polska nie jest nastolatką usiłującą targnąć się na życie i rodzice nie są zatroskaną Unią Europejską. Jedynie zaklinanie rzeczywistości przyda się do dalszych rozważań.

Strony