ulica



share

Teraz wszyscy mądrzy, bo „opozycja” zebrała po czterech literach od swojego elektoratu i swoich mediów, co zaowocowało chóralnym ogłoszeniem końca współpracy pomiędzy KOD-ami i politykami. Nie do końca tak to widzę i pozbawiam złudzeń, ten układ się na nowo sklei i będzie dalej funkcjonował, co prawda w kalekiej formie, ale przecież nigdy nie było inaczej. Natomiast przegrane głosowanie „opozycji” postawiło kropkę nad „i”, która zamyka pewien etap tragikomicznej rewolucji. Od wielu miesięcy, może lat, aktywność uliczna słabła, co było widać gołym okiem. Największa demonstracja odbyła się zaraz na początku rządów PiS i miała około 50 tysięcy uczestników, potem już nigdy do takiej liczby „opozycja” nie doszła.



share

Dokładnie nie pamiętam, ale chyba radziecki agent Kwaśniewski na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku powiedział o „Solidarności” mniej więcej coś takiego: „Dajcie im rządzić, niech ludzie zobaczą, a jeszcze za nami zatęsknią”. W tej prognozie nie ma niczego nowego, to jest wręcz reguła, której podlegają prawie wszystkie zjawiska, grupy społeczne i poszczególne jednostki działające w oficjalnym „umundurowaniu”. Jakieś 30 lat temu większość Polaków zapewne była święcie przekonana, że na przykład taki Olbrychski, czy Janda, to są ludzie z innego świata, z innej planety, nadludzie nie puszczający bąków, mówiący językiem Mickiewicza i mądrzejsi od greckiej bogini Ateny.



share

Pod koniec 2015 roku spadły na Polskę niespodziewane tragedie, a wszystko zaczęło się od Janowa, gdzie koniom było strasznie źle, o jak źle w „pisowskiej stadninie”. Potem poszło z górki, paru kryminalistów i oszustów, którzy unikali odpowiedzialności karnej, wpięło sobie oporniki w klapę i tak powstał KOD. Swoją drogą kto dziś pamięta, że KOD zaczynał od profanacji protestu przeciw stanowi wojennemu, za to każdy pamięta jak skończył. Niezliczone marsze i zadymy po 150 tysięcy protestujących według „ratusza” i trzydzieści parę według ołówków stażystów Kurskiego.

Strony