UE



share

Któryś dzień z rzędu słyszę ze strony najwyższych przedstawicieli polskiego rządu, ośrodka prezydenckiego, a i samego Jarosława Kaczyńskiego, że Polska nie ugnie się pod naciskami UE i TSUE. Skakałbym do góry jak kangury i śpiewał hymn na baczność, ale słyszałem już kilka takich deklaracji od słynnego „nie oddamy ani guzika”, aż po ostatnią kompromitację związaną z ustawą o IPN, gdy Polska pod naciskiem zewnętrznych sił musiała się z ustawy wycofać. Moje obawy uzasadniłem konkretnymi przykładami i nie ze złośliwości to czynię, gdyby tak było wypomniałbym jeszcze kilka innych uległości wobec Izraela, USA i UE, które na szczęście nie mają większego znaczenia. Zmierzam w jednym kierunku, chciałbym uzyskać pewność, że każda decyzja ze strony PiS będzie konsekwentnie realizowana.



share

„Na sali wielkiej i błyszczącej tak jak nocne Buenos Aires, które nie chce spać” – w tym miejscu muszę wersy z hitu „Budki Suflera” brutalnie uciąć, bo dalsza treść nijak do kolejnej debaty o praworządności w Polsce nie pasuje. W sali Parlamentu Europejskiego orkiestra nie stroiła instrumentów, by zagrać nowe tango, tylko puściła z playbacku kompletnie zużytą śpiewkę. Debata w sprawie przekazania przez KE skargi do TSUE ekscytowała wyłącznie grupkę deputowanych i to tę samą od lat.



share

Trudno uwierzyć, chociaż nie, źle zacząłem, bez sensu, wbrew logice i stanowi faktycznemu, jak mawiają prawnicy. Nie dziwi nic! Tak powinienem zacząć, skoro uważam poziom dziennikarstwa za więcej niż marny, a tak właśnie uważam. Po Internecie i mediach poniosła się fala szyderstwa w najgorszym „typowo polskim stylu”. Zapewne większość Polaków zna to idiotyczne określenie „typowo polskie”, które przypisuje odwieczne ludzkie wady, jak zawiść, czy radość z cudzego nieszczęścia, jednemu wybranemu narodowi i nie o ten naród wybrany chodzi.

Strony