UE



share

Trudno uwierzyć, chociaż nie, źle zacząłem, bez sensu, wbrew logice i stanowi faktycznemu, jak mawiają prawnicy. Nie dziwi nic! Tak powinienem zacząć, skoro uważam poziom dziennikarstwa za więcej niż marny, a tak właśnie uważam. Po Internecie i mediach poniosła się fala szyderstwa w najgorszym „typowo polskim stylu”. Zapewne większość Polaków zna to idiotyczne określenie „typowo polskie”, które przypisuje odwieczne ludzkie wady, jak zawiść, czy radość z cudzego nieszczęścia, jednemu wybranemu narodowi i nie o ten naród wybrany chodzi.



share

W czasach ponurych i słusznie minionych rzeczywiście był taki obowiązek, aby przyjąć postawę zasadniczą w czasie dwóch pieśni. Pierwszą był hymn Polski, drugą „Międzynarodówka”. Trzeba oddać komuchom, że za PRL-u hymn cieszył się należytym szacunkiem, w co trudno będzie uwierzyć młodszym aktywistom prawicowym, dlatego odsyłam do rodziców i dziadków. W szkole peerelowskiej nie tylko kuliśmy hymn na pamięć, a na Wychowaniu Fizycznym ćwiczyliśmy „baczność” i maszerowanie, ale uczyliśmy się wiersza „Polak Mały” i nikomu do głowy nie przychodził „faszyzm”.



share

Jest takie określenie dla smaku potraw i stanu ducha, które będę zmuszony sparafrazować, aby wstępnie ocenić komentarze opozycji po sukcesie Polski. Nie słodko-kwaśny, ale irytująco-zabawny. Dla polityków opozycji był to jeden z bardziej czarnych dni , wszystko przygotowano pod „narrację”, że Polska nie ma żadnego znaczenia w Europie, jest skłócona ze wszystkimi i nikt nas nie dopuszcza do stołu. I nagle cały misterny plan poszedł… sobie gdzieś. Wtedy na szybko geniusze z opozycji wypluli z siebie irytująco-zabawną opowiastkę o tym, że PiS przegrał, bo zamiast Holendra wybrał Niemkę. Przyznaję, że mnie to tylko przez chwilę irytowało, potem ubawiłem się do łez.

Strony