tvp



share

No dobrze, troszkę się pośpieszyłem, przecież to absolutnie świeża, można powiedzieć jeszcze ciepła sprawa. Dziś rano funkcjonariusze CBA zatrzymali burmistrza Włoch Artura W. dosłownie za rękę, gdy próbował ukryć 200 tysięcy złotych w garażu swojej rodziny. Akcja iście filmowa i „bohater” też filmowy, ale bardziej taki z filmów klasy B, czyli drobna gangsterka i złodziejstwo. Tym bardziej dziwi fakt, że wierchuszka PO jeszcze nie zwołała konferencji i nie zaczęła „Szczerze” opowiadać o standardach w polityce oraz samorządzie mafijnym. O ile mój publicystyczny zapał można uznać za nadgorliwość, bo dwie godziny od zatrzymania to rzeczywiście krótki okres, o tyle nie jestem pewien, czy za rok niniejszy felieton nadal nie będzie aktualny.



share

Ostatnia rzecz o jakiej mam ochotę pisać, ale co mam zrobić? Miała być 153 rewolucja i 2345 upadek demokracji, ale się okazało, że protest wyborczy to zwykła procedura, obowiązująca w każdej normalnej demokracji. Z drugiej strony Internet żyje „sprawą Zychowicza”, a mam taką zasadę, w przeciwieństwie do zawodowych dziennikarzy, że szanuję głos ludu, no może z wyjątkiem disco polo, czego szanować się nie da. Skoro ludzie uważają, że coś jest ważne, to taki temat z natury rzeczy staje się ważkim w wymiarze społecznym, co z kolei zobowiązuje publicystę, aby zabrać głos na miarę swoich możliwości.



share

Coś podobnego w przyrodzie nie funkcjonuje i jestem chyba jedynym publicystą, który mówi o tym otwarcie, w każdym razie nie przypominam sobie, aby ktoś jeszcze miał tyle... no właśnie, nie odwagi, ale zwykłej przyzwoitości. Nie istnieje i bardzo dobrze, że nie istnieje, bo nie ma nic gorszego od „dziennikarza obiektywnego”, a takich udawaczy jest wielu. Od dawna piszę, że trudno o coś bardziej żenującego niż listy otwarte jednego dziennikarza do drugiego dziennikarza, z pretensjami o obiektywizm, dlatego nie będę przytaczał żadnych nazwisk i nie zamierzam wchodzić w te buty.

Strony