tvn



share

Każdy właściciel i szefostwo telewizji żyje statystykami, choćby nie wiem jak się zarzekali. Po ostatnich badaniach telemetrycznych, które po pierwsze robi monopolista na runku, a po drugie Bóg jedyny wie jaką metodologią, szefostwo TVP popadło w panikę. W takim stanie emocjonalnym popełnia się najgłupsze błędy z całego katalogu możliwych błędów i tak też się stało. Nadal podtrzymuję zdanie, że z Jackiem Kurskim telewizja publiczna nigdy nie będzie taka, jaka powinna być. Argumenty przedstawiłem, opisałem również panującą w telewizji atmosferę i system rekrutacji. Nic się od tamtego czasu niestety nie zmieniło i nie mam w związku z tym najmniejszej satysfakcji. Przepraszam! Zmieniło się na gorsze. Jeszcze jako tako trzymają się „Wiadomości”, chociaż i tu pojawiły się „reformy” na siłę. Szczegółowych danych nie mam, ale na ile znam Panią Marzenę Paczuską, to mam wrażenie, że coraz więcej tam pomysłów, które nie są Jej pomysłami.



share

Internet nie tylko nie wybacza i nie zapomina, ale przede wszystkim demaskuje. Z powodu własnych zajęć nie miałem czasu na zbieranie informacji, ale i w imię zasad nie będę podawał nazwisk i szczegółów żenady, jaka miała miejsce w kościele Św. Anny. Internet zawsze ma czas i już wiadomo kto stał za prowokacją. Jedną, z pożal się Boże, „Pussy Riot”, okazała się pracownica spółki Agora. Prawda, że zaskakujące? Ustalenie tego faktu polegało na prostej czynności, wystarczyło wrzucić nazwisko towarzyszki, resztą zrobiła wyszukiwarka i to dopiero początek kompromitacji. Z nie ukrywanym rozbawieniem czytałem na różnych forach jak się tłumaczył TVN z obecności kamer na mszy świętej. Po pierwszym szoku pojawiła się pierwsza „narracja”. Kamery i cała ekipa TVN miała być w kościele w ramach rutynowych działań operacyjnych, wszak bogobojność TVN jest powszechnie znana, a ich transmisje mszy to coniedzielna uczta dla wiernych.



share

Oszołoma pod własnym adresem słyszałem jakieś 10 000 tysięcy razy, może trochę więcej i za każdym razem komplement padał z ust tych „normalnych”, którzy opierają się na prawdziwej wiedzy i rzetelnych dziennikarzach. W przeciwieństwie do wymienionych tytułów medialnych i ich konsumentów, nie rzucam słów na wiatr, co najwyżej nazwę rzeczy i pajaców po imieniu. Nie inaczej jest i tym razem, bo w ramach luźnej piątkowej atmosfery zamierzam przytoczyć zabawne „fakty medialne”. Posłużę się chronologią, żeby żadnego oszołoma nie skrzywdzić i wyznawcy kosmitów nie zmartwić. Pierwszym oszołomem jest niejaki Krzymowski, podopieczny dobrze znanego Lisa, głównie z łgarstw i lizusostwa znanego. On to zasłynął kilkoma artykułami pod, którymi nie podpisałaby się stażystka The Sun. Wśród rekordów głupoty i śmieszności przez długi czas Krzymowski nie pobije wskrzeszonej przez siebie teściowej Piotra Dudy.

Strony