tvn



share

Modelowa, a mimo wszystko fajna scenka. Żyd Passent, dziennikarz tygodnika „Polityka”, wziął i się zbulwersował. Od pierwszych słów Passenta było słychać wyrobioną przewagę, w sensie ja wam pokażę i całkowitą bezradność w argumentowaniu. Pewnie znów będę marudził, ale rzecz miała miejsce w stacji telewizyjnej, co to całą prawdę przez całą dobę nadaje. Jak mówią bracia Anglicy – nieważne. Żadnych dygresji i póki co sam Daniel Passent. Rozsiadł się jak na redaktora przystało, obuwie włoskie, umundurowanie z ambasady, twarz podobna do znanej. W studio wszyscy stawiali diagnozy, jedni mniej, inni bardziej. Wrzało, podkręcała się atmosfera, aż tu nagle zmiana klimatu. Daniel zauważył głos wyrwanego z ludu, który zacytował z pamięci: „żydowska telewizja”. Co zrobić z lękami Daniela?



share

A może czas bym odszedł - pomyślał Nowak, ale zaraz przeraził się tej myśli...Jestem Ministrem Transportu, a może kiedyś będę Premierem?...Tylko te trupy się zbyt często pojawiają tam gdzie tylko skieruję swoje kroki. Miało być przyjemnie. Skóra, fura i komóra, tłumy kobiet, dziennikarzy, kamer, wywiadów, fleszy i przede wszystkim pieniędzy, które spadają z nieba. Można by rzec za nic, bo przecież ja nie jestem specjalistą ani od transportu, ani od sportu, ani od polityki. Jedyne co potrafiłem to kopać Kaczyńskich i usmiechać się do dziennikarek TVN. To mi wychodziło naprawdę. Ta Pochanke jak siedziała parę metrów ode mnie zapominała o czym ma mówić i gdyby nie pomocnicy w słuchawkach to rozebrałaby się na wizji. Tak samo inne blondyny po dziennikarskich szkołach Żakowskiego i Paradowskiej. A teraz znów te ofiary i to przed Euro. To jakaś złośliwa przykrywka dla otwarcia Stadionu Narodowego. Ciekawe, czy ktoś z PiS-u nie zrobił naszemu rzadowi sabotażu...?



share

Jak twierdzą znajomi Romana Wilhelmiego miał on zwyczaj wpisywania w swoich egzemplarzach sztuk teatralnych i scenariuszy filmowych tajemnych literek O i P. Znaczyło to nie mniej nie więcej tylko "odpuścić" i "przypierdolić". Taktykę gry wg. tego schematu Wilhelmi opracował do perfekcji. Za Dyzmę mógłby dostać Oskara albo Golden Globe gdyby grał w bardziej zrozumiałym od Polskiego języku, ale i tak ta dość prymitywna metoda połączona z wielkim talentem i wrażliwością, doprowadziła go w Polsce na szczyt. Podobnie na szczycie znalazły się różne publikatory, różni politycy i dziennikarze...niekoniecznie z powodu wrażliwości, ale z powodów innych. Na szczycie są Gazeta Wyborcza, TVN, Michnik, Komorowski, Tusk, PO...ale zauważam, że z wyżyn tego szczytu pod wpływem wydarzeń światowych rewolucji arabskich, rosyjskich, ACTA nasi celebryci i gwiazdy po dwudziestoletnim działaniu wg. Wilhelmiego literki P zaczynają działać wg. literki O. Zaczynają odpuszczać.

Strony