tvn



share

Same niepoprawności polityczne w tytule, ale to wszystko z niepohamowanej, choć przedwczesnej radości. TVN idzie „do Żyda”, tak się mówiło na podwórku przy ulicy Mickiewicza, a o podwórku i smaku prawdziwego życia będzie jeszcze sporo i do końca. Sztab generalny politbiura z Wiertniczej podjął dramatyczną decyzję i będzie wyprzedawał kontrolny pakiet garnizonu. O ile mnie pamięć nie myli to już jest kolejne podejście, ale tym razem wygląda na rzeczywisty zamiar. Wiadomość warta każdego podniecenia, bo jeśli ktoś tę spolszczoną „Russia Today” zechce kupić i przerobić chociaż na „Bliżej świata”, to największe szanse mają republikańscy przedstawiciele światowych mediów. Wśród chętnych wymienia się zatwardziałą „konserwę” Ruperta Murdocha, który wydał wojnę pierwszemu czarnemu Obamie, nie bojąc się wytoczyć najcięższych „spisków”. Podobnie Murdoch potraktował tamtejszą GW nazywaną New York Times.



share

Jarek z Bielawy – najgłupszy z prezenterów TV śniadaniowych, zaczyna swój poranny dyżur od rżenia z własnych dowcipów, potem chrząka w trakcie wypowiedzi zaproszonych gości, a po robocie szczeka na blogu lub Twitterze, zastrzegając, że już zdjął mundur funkcjonariusza TVN i w związku z tym siedzi w prywatnej budzie. TVN ma kilka miliardów długu i prawdopodobnie to jest główna przyczyna, że w telewizji śniadaniowej, ale nie tylko, stacja jest zmuszona zatrudniać konie w roli prezenterów. Wygląda na to, że bieda postępuje w tempie zawrotnym, bo TVN nie stać na zatrudnienia konia, który mówi, co zaowocowało umową zleceniem dla konia, który rży, chrząka i szczeka. Swego czasu rżący koń szczekał na blogu, że na jego miejscu należałoby posadzić komentujących w Internecie i wówczas okazałoby się, że żaden z „hejterów” nie zdołałby się odnaleźć w roli Jarka z Bielawy.



share

Przytoczę dwa zdania jednego autora, wypowiedziane na jednym oddechu. Wszyscy wiedzieli, że budżet będzie nowelizowany i nawet podawano kwotę deficytu. Jednak dzięki zawyżonym parametrom budżetu udało się sprzedać obligacje, bo polski budżet sprawiał wrażenie stabilnego i progresywnego. Powtórzę, nie dlatego, że traktuję niegrzecznie Czytelników, ale dlatego, żeby się upewnić, że to nie ja mam „kuku na muniu”. Wszyscy wiedzieli, że budżet będzie nowelizowany i nawet podawano kwotę deficytu. Jednak dzięki zawyżonym parametrom budżetu udało się sprzedać obligacje, bo polski budżet sprawiał wrażenie stabilnego i progresywnego. Kto jest autorem tych słów? Coś podobnego palnął poseł PSL Żelichowski, ale dokładnie taką lub bardzo podobną kwestię tragikomiczną wygłosił, jakżeby inaczej, ekspert ekonomiczny profesor Piotr Kuczyński. Tłumacząc ten bełkot na ludzki język mamy mniej więcej takiego oto potworka logicznego.

Strony