Tusk



share

Uroczyście przysięgam, że nie miałem bladego pojęcia o tym, że Tusk dziś zeznaje przed komisją „vatowską”. Być może to mój rażący brak kompetencji, w końcu zajmuję się komentowaniem polityki niemal zawodowo, ale nawet gdyby tak było to jeszcze gorzej świadczy o statusie Tuska. Nie, nie odbiło mi i nie idę tropem „wina Tuska”, rzecz jest bardzo prosta do wytłumaczenia. Pierwsze wizyty „prezydenta Europy” w Polsce były zapowiadane na miesiąc przed wyznaczonym terminem. Trąbiono o tym wszędzie, dzień i noc, ze szczegółami, choćby takimi, że Tusk przyjdzie Pendolino.



share

Coraz częściej takie plotki krążą nie tylko po Warszawie i to dobry pretekst, aby rozważyć za i przeciw. Trzaskowskiego nazywałem i nadal nazywam drugim Bronkiem, on ma niesamowitą zdolność do robienia z siebie błazna, rzekłbym wręcz, że naturalny talent. W czasie kompanii samorządowej, zaliczał wpadkę za wpadką, ale z tej nieudolności Trzaskowskiego wyciągnąłem nazbyt optymistyczne wnioski i trochę, przyznaję, zaklinałem rzeczywistość, aby wesprzeć Patryka Jakiego. Gdzie tkwił błąd i to zasadniczy?



share

Prawdy ludowe i polityczne bardzo często są przestrogą i wyznacznikiem działania, ale równie często robią wielką krzywdę tym, którzy nazbyt dosłownie biorą to do siebie. Poszedłbym nawet dalej, bardzo często prawdy ludowe są po prostu kłamstwem, mnie na przykład zdarzyło się coś dwa i więcej razy, chociaż ponoć nic dwa razy się nie zdarza. I z drugiej strony próbowałem do trzech razy i sztuka się nie udała. W Tusku nie ma cienia prawdy i te wszystkie porzekadła, które się do niego przykleiły, na funt kłaków bym nie wycenił.

Strony