treść



share

Wszystkim się różni i zaraz największe różnice wskażę, ale przedtem jedno jedyne podobieństwo. Określenie „dziwka Putina” samo w sobie jawi się jako celne, ale śmiem twierdzić, że mniej celne niż „ruski cwel”, zdecydowanie bardziej pojemny, choćby z tej przyczyny, że nie przejmuje się kadencjami i fałszerstwami wyborczymi. Z określeniem mogę się zgodzić, ale dalej będę bluźnił. Gdy broniłem się przed sądami dwóch kolejnych instancji miałem do dyspozycji spory arsenał możliwości, który zawdzięczałem dowodowi koronnemu. Tekst „Polską rządzą dwa ruskie cwele: Tusk i Komorowski” zawierał precyzyjne i w miarę obszerne uzasadnienie, dodatkowo balansował na kliku płaszczyznach i puszczał oko do czytelnika. „Dziwka Putina” niestety poza napis w sraczu nie wyszła i nie piszę tego z obawy przed konkurencją, ale takie po prostu są smutne fakty. Nie ma żadnego znaczenia, czy namalujemy na desce klozetowej „Kaczor ty chu..u”, czy też wystukamy na bilbordzie „Tusk ty dziwko”.



share

Lat temu dużo pisałem pracę magisterską, co nie jest samo w sobie taką wielką rewelacją, ale w tej pracy posiłkowałem się ksiązką lub książkami, nie pamiętam, Zygmunta Baumana. Pamiętam tamten czas doskonale, kompletnie nie miałem pojęcia jakim człowiekiem ów Zygmunt Bauman był, co robił i jakie zakręty losu pokonał. Jedno było pewne na Uniwersytecie Wrocławskim, Zygmunta Baumana, chyba wszyscy, wykładowcy przedstawiali jako największego polskiego socjologa. Obok Baumana we wrocławskiej socjologii liczył się profesor Sitek i między tymi dwoma gigantami dochodziło do pojedynków, o których obaj pewnie nie mieli pojęcia. Z braku pojęcia wynikały rozmaite zabawne historie. Moja Pani promotor, spoglądając na szkic pracy magisterskiej, załamała ręce w słodkim matczynym geście, po czym spytała: „Proszę mi powiedzieć skąd Państwu się bierze ta niekonsekwencja. Wszyscy piszecie Pan Profesor Sitek, a potem piszecie Bauman”. Wyjaśnię w czym rzecz i skąd nam się „brało”.



share

Polityka w wymiarze popularności jest jak disco polo, jak Lady Gaga, jak kicz, jak polędwica sopocka w promocji. Jeśli polityk ma ambitne plany, krążące wokół wygranej musi się przerobić na disco polo, Ledy Gagę, polędwicę sopocką. Musi, albo i nie musi, może po prostu być od urodzenia wszystkim naraz i czym potrzeba. Ze wszystkich dostępnych na polskim rynku polityków mamy dwóch, którzy się urodzili polędwicą sopocką, jednym jest Palikot drugim Donald Tusk, obaj odnieśli niemałe sukcesy. Najnowszy, odgrzany po Amerykanach burger, czyli niemiecka Setra wizytująca polskie sioła, jest jako żywo „Izaurą Tusk w kamiennym kręgu”. Lepszego miejsca w tekście nie znajdę, aby pocieszyć strapionych i dlatego od razu pocieszam.

Strony