tragedia



share

Komentowanie głupoty to wieczny i najczęściej syzyfowy temat, ale czasami głupio znaczy śmiesznie i dzięki temu komentarz sam się pisze. Nie będę traktował poważnie „zamachu” w Tunezji, nie będę wspominał o Sikorskim i innych otwierających nóż w kieszeni zachowaniach. Całkiem poważnie, chociaż nie stać mnie na takie fanaberie, rozpatrzę ofertę odkupienia rodzinnych wczasów w Tunezji. W przeciwieństwie do medialnie otępionych jestem przekonany, że w tej chwili jest to dużo bezpieczniejsze miejsce niż Paryż, Berlin, że o Tel Awiwie nie wspomnę i na chwilę zatrzyma się przy stolicy Żydów. Czy na „Ziemi Świętej” choćby przez jeden dzień w roku nie pada strzał? Pytam, bo nie znam statystyk, ale też nie pamiętam, żeby kiedykolwiek podstawiono samoloty, autokary i wywieszano na stronach MZ przeróżne instrukcje. A w Paryżu, po jatce, jaką jedni fanatycy urządzili innym idiotom, wycofywano polskich turystów, odwoływano korporacyjne wycieczki i wymianę młodzieży?



share

Nie otwarłem i nie zamknąłem cudzysłowu w tytule, żeby brzydko nie wyglądało, ale słowa niestety nie są moje. Przed Zamkiem Królewskim blisko Kolumny Zygmunta, przy -7 stopniach w słońcu, w stalowej kolczudze i w blaszanym pancerzu na piersiach stał rycerz, wsparty na mieczu. Podszedł do nieszczęśnika jakiś miłosierny turysta i najpewniej spytał, jak też rycerz wytrzymuje w nieludzkim stroju na siarczystym mrozie. Zgaduję, bo początku rozmowy nie słyszałem, w każdym razie cięty morał z tej zasłyszanej bajki jest taki: „Ja nie pracuję za darmo, jak niektórzy rycerze, tylko komercyjnie”. Proszę o wiele cierpliwości, ponieważ do pełnego wstępu i tła dzisiejszego felietonu brakuje jeszcze dwóch scen. Lubię mleczne bary, mam tak od dziecka, ale też nie specjalnie chce mi się wydawać skromne zasoby na żarcie restauracyjne, które w większości przypadków smakuje poniżej mlecznego baru.



share

No i co, no i co?! Zapytały masy śniące o pracy w KGHM, nim się konkurencja z tej samej partii w życiodajnej spółce zainstaluje. A było to pytanie – wymowny komentarz, do zdjęcia Michnika i Tuska. Jak to co? Odpowiadam zupełnie spokojny, bo pewny trafności odpowiedzi. Dokładnie to somo! Widzimy jak przez kalkę robionych cyników, którzy nie bacząc na okoliczności, oczami i gestem wyrażają wszystko – dobra nasza, damy radę. Rzekłbym nawet, że to zdjęcie jest mocniejsze od tego z Putinem, bo ono pokazuje coś więcej niż nienawiść dla wroga, a mianowicie brak szacunku dla przyjaciół. Nie oszukujmy się i nawet pokuśmy o pewną brutalność. Pewnie każdy z nas czasami ma ochotę skompletować miejsca siedzące w samolocie ulubionymi postaciami z życia politycznego i publicznego, po czym posłać aeroplan gdzieś nad akermański step i nie czuć większego żalu na wypadek „błędu pilotów, wywołanego naciskiem pijanego Kiszczaka”.

Strony