tradycja



share

Powiadają starsi ludzie, że takich Świąt jak dawniej były, to już nie ma i nie będzie. Na półmetku życia mogę się pod tą smutną prawdą podpisać, ale nie wszystko, co smutno się zaczyna musi się tak samo kończyć. Rzeczywiście w dobie komercji i sprzedaży internetowej, w czasach, gdy można kupić prawie wszystko i większość tanio, odświętności w Świętach coraz mniej.

Na nikim nie robi wrażenia smak pomarańczy, „lepszej” kiełbasy i takich samych wędlin. Choinka częściej przypomina gadżet z żurnala niż pachnące rzemieślniczym artyzmem kolorowe drzewko. Prezenty pod choinką, jeśli nie mają Wi-Fi rzadko kiedy są trafionymi prezentami. Wszystko prawda i wszystkiego można żałować, ale przecież od zawsze było jasne, że materialne atrakcje i wrażenia artystyczne, to tylko cześć tradycji, która przetrwała erę lotów w kosmos i połączeń wideo z drugim końcem świata.



share

Dostałem zadanie domowe od profesora polskiej polityki i ruchów społecznych, nazwiska z różnych względów nie ujawnię, ale za to podam temat: „Czy może Pan KRÓTKO opisać, na pół strony, nasz współczesny polski mit założycielski”. Nie lubię zleceń, a tutaj dodatkowo mamy szkolny kaliber i człowiek natychmiast czuje się jak uczeń. Pewnie to wstyd, ale przyznam się, że chodziłem trzy dni z tematem, przejrzałem strony internetowe, nie wyłączając tych ze ściągami i nic oryginalnego nie wymyśliłem. W nocy z piątku na sobotę doznałem olśnienia i zrozumiałem, że po prostu nic nowego się nie da i przede wszystkim nie wolno wymyślać.



share

Granie na peerelowskich sentymentach i resentymentach, jest w Polsce powszechne i co gorsze skuteczne. Łezka niejednemu kręci się w oku, zwłaszcza tym, którzy w PRL zostawili swoją młodość. Jak było, tak było, ale przecież w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, ktoś się zakochał, ktoś pierwszy raz przejechał Syrenką no i cała seria filmów, które Polacy kochają do dziś. Wspomnienia związane z życiem osobistym nie są niczym złym, jednak cała propagandowa machina przerobiła osobiste na państwowe. PRL przestał być taki zły, bo fantastyczne chwile się z nim wiązały. Co ciekawe i paradoksalne, gdy Polacy się zakochiwali i podniecali motopompą strażacką na czterech kółkach, jednocześnie marzyli, żeby PRL szlag trafił. Po latach pomieszane wspomnienia z ideologią, doprowadziły do pomieszania zmysłów.

Strony