towarzycho



share

Wiele „fenomenów” zbudowało, póki co nienaruszalną strukturę PRLII, ale dziś chciałbym poświęcić trochę czasu i obolałego organizmu, toczonego zapaleniem spojówek oraz przeziębieniem wywołanym nieznanym wirusem, tylko jednemu fenomenowi. Trochę się zastanawiałem zanim zdołałem nazwać to nadprzyrodzone zjawisko i sam nie wiem, czy udało mi się oddać rzeczy imię, dlatego dołożę trochę wyjaśnień. Fenomen postawionego na dupie dekalogu – taką mam roboczą nazwę i w żadnym razie nie chcę profanować, ale przywrócić powagę dekalogowi, niekoniecznie temu najbardziej znanemu, raczej dekalogowi postaw. Mnie uczono, w szkole i w domu, stawiania rzeczy na nogach, tymczasem gdzie się nie rozejrzę widzę w PRLII stawianie spraw na dupie. Tak się przedziwnie i cichutko złożyło, że nagle ludzie przestali rozumieć najprostsze antonimy.



share

Z jednej strony mam pełen komfort, z drugiej spory dyskomfort. Pierwszy raz zdarzyło się tak, że w jednym czasie mogę opisać jeden z ulubionych mechanizmów II PRL od strony teoretycznej i praktycznej. Dyskomfort zniweluję na samym początku, żeby nie męczyć Czytelników i siebie. Dla mnie koślawa replika http://kontrowe... , którą wyskrobał do mojego tekstu redaktor Lis, to takie wydarzenie, jak najnowszy narzeczony najgłośniejszej gwiazdy. Porównania użyłem bardzo precyzyjnie, by oddać istotę rzeczy. Kompletnie mnie nie obchodzą takie wydarzenia, ale jednocześnie nie sposób nie zauważyć sensacji, jaką Lis wywołał i to jest cholernie interesujące. Mnie i tym bardziej zdystansowanych obserwatorów zapewne zastanowiło jedno.



share

Po ostatnim tekście, takim sobie, nie dlatego, że mi się nie chciało, nie potrafię, czy też lekceważę Czytelników, ale dlatego, że tekst był tylko luźnym kawałkiem rozważań na szeroki temat, otrzymałem kilka komentarzy. W jednym z nich znalazł się zarzut braku logiki, tłumaczony zamianą ról, wszak nie Tusk rządzi, tylko Tuskiem rządzą. W innym pojawił się sceptycyzm wobec wiecznego czekania na klapę Tuska. Do tych komentarzy chciałbym się odnieść, ponieważ one są ważnie i się ze sobą łączą. Najpierw drugi, bo jest łatwiejszy, a jednocześnie pełni rolę wstępu do generaliów, do zjawisk ogólnych, które nie są liniowe, jak się wielu wydaje.

Strony