TK



share

Pan ambasador Przyłębski powinien polecieć i to natychmiast. Raz, że był TW, dwa, że nałgał, ale… Wiem, wiem, nie ma „ale”, niestety w tym przypadku „ale” jest i to bardzo poważne. Nie chodzi o to, że TW jest z PiS to dobry TW, chodzi o to, że prezesem Trybunału Konstytucyjnego jest jego żona. W polityce, ale też i w życiu wystarczy jeden krok od miłości do nienawiści. Bogu dziękować nie jestem człowiekiem, który będzie podejmowała decyzję w tej sprawie i nie chciałbym nim być. Kaczyński będzie musiał zważyć racje i wznieść się na wyżyny dyplomacji. Wywalenie z hukiem Przyłębskiego, co moralnie i dla zasad mu się należy, grozi całkowitym odwróceniem sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. Od prezesa TK zależy prawie wszystko, a zemsta za marny los męża to żaden problem dla żony.



share

Kilka słów o mijającej kadencji

W normalnym świecie, gdybym tak zatytułował swój artykuł, byłoby wiadomo, że piszę o parlamencie lub prezydencie. W Polsce roku 2016 pisać trzeba niestety nie o sejmie, a o odchodzącym prezesie TK, fetowanym przez "kongres sędziów", adwokatów i jednocześnie ośmieszającym polski wymiar sprawiedliwości. Dlaczego tak się dzieje?

1. Truizmem jest powtarzanie,że prawnicy to dość specyficzna grupa zawodowa. Wpływowa i wiedząca gdzie leżą konfitury. Widać to zwłaszcza w Warszawie (inne powiązania jeszcze nie wyszły tak bardzo na jaw), gdzie zapleciona pajęczyna poraża nawet wyborców PO. Gdy ktoś (czyli nienawistny PiS) próbuje te konfitury odebrać, trzeba bronić swoich przywilejów. I prezes Rzepliński jest taka ostatnią nadzieją, ostatnim bastionem przed "anarchią prawną" (czytaj: pogorszeniem smaku konfitur). Stąd ta wielka miłość części środowiska do PIERWSZEGO PRAWNIKA RP



share

Dotąd z politowaniem przysłuchiwałem się internetowym zapowiedziom, które wieszczyły, że już lada chwila Kaczyński wsadzi do więzienia Tuska. Ludzie często dodają sobie odwagi rytualnymi okrzykami, w które nie do końca lub wcale nie wierzą. Wielu chciało odreagować prawie 10 lat kłamstw, bezprawia i poczucia bezsilności, stąd też powszechne domaganie się elementarnej sprawiedliwości. Niestety w polityce i w życiu sprawiedliwość w jakiejkolwiek postaci rzadko gości i nie bardzo chciało mi się wierzyć, że PiS porwie się na takie „szaleństwo”, jak wsadzenie do paki samego „prezydenta Europy”. Powodów, dla których ta operacja jest ryzykowna, można wskazać bez liku, a główny to oczywiście niebywały rwetes, jaki się podniesie nie tylko w Polsce. Z tym sobie Polska wreszcie zaczęła radzić, co widać po ignorowaniu Komisji Europejskiej i wywodów brukselskich lewaków, ale jest druga przeszkoda.

Strony