tecza



share

Wczoraj doszło do kolejnej profanacji i czegoś, co sami profani nazywają przemocą symboliczną. Tęczowy sztandar został zatknięty na religijnym i narodowym symbolu, pomniku Chrystusa w Warszawie. Posługując się retoryką i planowaną histerią środowiska, które samo siebie nazywa ludźmi, a nie ideologią, przychodzi do głowy najprostsze skojarzenie. Umieszczanie flag i sztandarów w miejscach symbolicznych, to akt triumfu, bardzo często pokonania wroga. Tak czyniono od lat i nie inaczej wyglądało to w przypadku hitlerowskich Niemiec, czy bolszewickiej Rosji. Kroniki są naszpikowane tego rodzaju gestami i jedną z bardziej znanych scen jest zatknięcie flagi ZSRR w Berlinie.



share

Istnieje takie słowo jak „totem”, polecam definicję totemu albo wystarczy sobie przypomnieć czasy szkolne, kiedy to w każdej szkole były zastępy zuchów i harcerzy. Totem jest czymś w rodzaju godła dla ubogich, tudzież symbolem respektu dla świata przyrody. Indianie w centralnym miejscu swojej wioski na wysokim słupie zatykali nawinie rzeźbionego orła lub inną groźnie wyglądającą głowę niedźwiedzia, która miała pokazywać siłę plemienia i odstraszać wrogów wraz ze złymi duchami. Tęcza na Placu Zbawiciela jest totemem według definicji i zwykłego pomyślunku, który jest wynikiem obserwacji zachowań plemiennych. Czyim totemem jest tęcza? Tutaj chyba nie ma wątpliwości, bo plemiona bardzo wyraźnie podzieliły się zadaniami. Zboczeńcy zrzeszeni pod szyldem LGBT bronią totemu i kultywują niczym fanatyczni wyznawcy potęgi skrzydeł kondora, tudzież jurności anakondy. Katolicy, narodowcy i po prostu normalni ludzie domagają się usunięcia cielca.



share

Wiek robi swoje zaczynam wierzyć, że bieganie o świcie ujędrnia mięśnie, zdrowa kuchnia zwiększa potencję, a cuda przyrody mają symboliczny wymiar i siłę. Od strony wschodniej, za moim płotem, wzeszła tęcza. Strona nie jest całkiem wschodnia, bo i trochę północna, ale symbolika od pomieszania kierunków wcale nie ubożeje. Cóż to może znaczyć, jakaż w tym jest symbolu siła? Co dobrego może nas spotkać, było nie było, na granicy radzieckiej. Z geografii nigdy sukcesów nie zaliczałem, ale na ile się orientuje w google maps, dokładnie w tym rejonie Polska ma nieszczęście graniczyć z kaliningradzkim niedźwiedziem. I co i nagle tak kolorowo, a ten płot dodatkowo robi za granicę? Symbolika, że nie widomo gdzie uciekać, przynajmniej po pierwszym wrażeniu. Jednak z drugiej strony trzeba być konsekwentnym, skoro się wymyśliło paradoks, warto o nim pamiętać. Tęcza od wschodu, tuż za płotem nie musi być tak surrealistyczna, jak się prezentuje.

Strony