teatr polityczny



share

Technika zaczerpnięta z Internetu – nie karmi ć trolla, przynosi rewelacyjne efekty. Takie proste i takie skuteczne, aż dziw bierze, że dopiero po pięciu latach polityczni magowie wpadli na zabójczą metodę, przyrządzoną według receptury z „Czterech Pancernych”, tygrysa zabić i skóry nie popsuć. Skończony Tusk miota się jak przysłowiowa wesz na postronku i na nic wszystkie szarpnięcia. Dopiero teraz, gdy Kaczor absolutnie olewa wszystkie prostackie zaczepki i coraz głębsze sięganie dna, czego najlepszym przykładem było wypromowanie ruskich zdjęć, pokazujących poćwiartowane zwłoki ofiar, widać miałkość skończonego Tuska w całej miałkości. Jak dla mnie odwieczny, a co najmniej kilkuletni dylemat kto kogo prowokuje i z tego żyje, rozwiązał się i nie pozostawił żadnych złudzeń.



share

Trzeci ruch Kaczyńskiego z budowaniem napięcia wokół kandydata na premiera, który ma zabezpieczać votum nieufności dla rządu Tuska, wstępnie uważam za udany. Warunkiem powodzenia akcji, przez co oczywiście nie rozumiem obalenia gabinetu POPSL, ale coś zupełnie innego, o czym wspomnę szerzej za chwilkę, jest odpowiedni kandydat. Spekulacje któż to może być średnio mnie pasjonują, bardziej mnie obchodzi kto to powinien być. Zaczynając od nazwisk, z góry wiem, że fatalnie by się stało gdyby Kaczyński zrobił coś tak nierozsądnego jak wystawienie na strzał osób będących łatwymi celami. Gdy słucham tych wszystkich spekulacji, mam cichą nadzieję, że tak beznadziejnie PiS nie wybierze.