tchórzostwo



share

Dwie kwestie porządkujące na początek, bo i mój kręgosłup moralny został poddany masowej procedurze, która funkcjonuje od 1989 roku. Dyscyplinowanie maluczkich przez największych bydlaków, niestety jest skuteczne, do tego stopnia, że działa nawet na „hejterów”. Zatem zdyscyplinowany pragnę oświadczyć, że Magda Ogórek to nie jest Czerwony Kapturek z mojej bajki, to jest Czerwony Kapturek z ich bajki i do tej bajki wróci, jak tylko zmieni się krajobraz. Po wtóre nie uważam, aby atak na Ogórek był wynikiem nagonki na TVP i Kurskiego, w każdym razie nie jest to bezpośrednia przyczyna.



share

Mógłbym przeprosić za bezpośredni tytuł, co zawsze zalatuje efekciarstwem, ale po pierwsze to prawda, a pod drugie ma zalatywać efekciarstwem, bo piszę dokładnie o takim polityku. Efekciarstwo i tchórzostwo to jedyne narzędzia polityczne, jakimi Tusk się posługiwał od zawsze i jeśli komuś się wydaje, że to przerysowana ocena, proszę by cierpliwie poczekał, wszystko się w szczegółach wyjaśni. Po łódzkim przemówieniu z kartki, gdzie podano same odgrzewane kotlety o europejskiej Polsce i kapusiu Wałęsie, który znów jest jedynym bohaterem nowoczesnych Polaków, media od lewa do prawa ogłosiły oficjalny start Tuska w wyborach prezydenckich. Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura!



share

Jaki by nie był rozmiar porażki, zaczerpnięte ze sportowych relacji frazesy tupu: „mieliśmy optyczną przewagę”, „panowaliśmy na boisku”, „piłka po raz kolejny okazała się okrutna”, brzmią żałośnie. Wszystkie razem i każdy frazes z osobna jest pozbawiony sensu, no może poza jednym nie wymienionym – „wynik poszedł w świat”. Gdy marudzący i maruderzy snuli się po Internecie ze swoją kontestacją Unii Europejskiej i nakręcali się ruskimi serwerami, uprzedzałem, że na końcu zobaczą uśmiechniętą facjatę Tuska i Michnika, a wtedy już nie będzie marudzenia, tylko lament. Niestety nie pomyliłem się, zabrakło 0,36%, żeby powyborcze morale nie przypominało tego, co zawsze, ale szlochanie w rękaw proponuję złożyć na ołtarzu własnego lenistwa i nieudolności. Z buńczucznych zapowiedzi „alternatywnego liczenia głosów” wyszedł taki blamaż, że żal d. ściska.

Strony