tandeta



share

Bez większej satysfakcji robię małe resume, z ostatniego tygodnia i jednej trzeciej bieżącego tygodnia. Zgodnie z pesymistycznymi przewidywaniami – „Polacy zupełnie nic się nie stało”. Pierwsza adrenalina związana z fałszowaniem wyborów została skutecznie rozproszona i poza grupką „szaleńców” na poziomie 30%, reszta Polaków myśli dziś o swoich codziennych sprawach. Zwracam uwagę, że II tura wyborów właściwie nikogo już nie podnieca i to w sensie wyniku, jak i „bałaganu”, który bynajmniej się do niedzieli nie uporządkuje. Kubuś Puchatek bez majtek wystartował w Tuszenie i wylądował w Kanadzie. Nieco mniejszy zasięg miał ranny łoś z Sokółki, ale te dwie łamiące wiadomości od rana zajmują największą telewizję informacyjną. W tle dramatycznych wydarzeń Bronek Komorowski buduje skład nowej PKW, a w wolnej chwili sprowadza towarzysza Millera na ziemię.



share

Psychologię uważam za większą paranaukę niż socjologię, większą w sensie bardziej paranaukową, ale tak sobie myślę, że mógłbym wyleczyć Jana Marię Rokitę z kompleksu „Niemcy mnie biją”. Terapię dla Rokity mam bardzo prostą, niech sobie włączy radio i posłucha Tomasza Zimocha albo poczeka na telewizyjne skróty werbalnej grafomanii. Niespecjalnie chciałbym czynić krzywdę redaktorowi Zimochowi, bo nic złego mi nie zrobił i pośród wszystkich gwiazd medialnych nie jest ani specjalnie szkodliwy, ani specjalnie irytujący. Jakaś tam słodkość w jego krzykach daje się zauważyć: „Panie Turek, kończ pan ten mecz!” było bardzo słodkie i chyba od tego cukiereczka zaczęła się kariera redaktora. Zdarza się powiedzieć coś zabawnego w szale emocjonalnym, ale podstawowe pytanie brzmi, co to ma wspólnego z profesjonalnym komentarzem radiowym, który dziś jest już sztuką pradawną, a ostatni żyjący, który potrafi to robić nazywa się Bohdan Tomaszewski.



share

Ktoś, kto się zna, przekazał mi tak po cichu, że Jego zdaniem „Resortowe dzieci” to bardzo ważna książka, niestety fatalnie napisana. Odpowiedziałem, że nie czytałem, ale broniłem w ciemno, ponieważ życiorysy bohaterów są mi od dawna znane i pomimo wszelkich błędów każda wizyta tej wiedzy pod strzechą ma swoje błogosławione znaczenie. Jestem gotów przyjąć dawkę zarzutów z hipokryzją na czele, tylko to się zawsze lekko rzuca, ale chętnych, żeby zrobić lepiej i z definicji zostać zgnojonym od mediów, przez polityków, aż po sądy, jakoś nie widzę. Ochoczo i bez hipokryzji za krytykę wziął się redaktor Robert Mazurek, ma prawo i z tego, co mi przekazał człowiek znający się na rzeczy, ma też podstawy. Gorzej, że zamiast krytyki wyszło efekciarstwo i tandeta moralna – dwa grzechy śmiertelne inteligenta.

Strony