tandeta



share

Ostatnia rzecz o jakiej mam ochotę pisać, ale co mam zrobić? Miała być 153 rewolucja i 2345 upadek demokracji, ale się okazało, że protest wyborczy to zwykła procedura, obowiązująca w każdej normalnej demokracji. Z drugiej strony Internet żyje „sprawą Zychowicza”, a mam taką zasadę, w przeciwieństwie do zawodowych dziennikarzy, że szanuję głos ludu, no może z wyjątkiem disco polo, czego szanować się nie da. Skoro ludzie uważają, że coś jest ważne, to taki temat z natury rzeczy staje się ważkim w wymiarze społecznym, co z kolei zobowiązuje publicystę, aby zabrać głos na miarę swoich możliwości.



share

Czuję się wyróżniony i to nie do końca ironia, że spora liczba komentatorów uznała „mają osobę” za lidera opinii publicznej, która w czasie kampanii wyborczej powinna ważyć słowa. Owo zalecenie, jak sądzę, było autentycznym wyrazem troski o dobro wspólne i cele wyższe, ale pozwolę sobie na okazanie niewdzięczności i odrzucenie, zarówno kompletu jak i samej strategii. Tak się szczęśliwie dla mnie składa, że nie jestem ani politykiem, ani umocowanym panem redaktorem, dlatego mam komfort bycia wolnym Polakiem, w myśli i czynach. Z tym dobrodziejstwem czuję się fantastycznie i tak powinni się czuć inni Polacy, bo wolność pojmowana właściwie, to wartość najwyższa, ale też, i tu zgoda, odpowiedzialność.



share

Napisałbym, że totalna żenada Opole 2018 roku przelewa czarę goryczy, ale to bez sensu, przelały się już beczki i to nie goryczy, tylko nie przefermentowanego zacieru. Zwyczajnie i tak po porostu nie da się oglądać telewizji publicznej, nie ma działu, który funkcjonowałby normalnie, nawet w sporcie jest więcej ideologii niż sportu. Publiczna miała być narzędziem do otwierania ludziom oczu, ale poziom, jaki proponuje Kurski otwiera zwieracze górne i dolne.

Strony