Tadeusz Mazowiecki



share

Parę godzin po śmierci Tadeusza Mazowieckiego, czyli w najlepszym możliwym dla nekro - cenzury czasie, Adam Michnik i jego redaktorzy wystrugali bejsbola z nie istniejącej jeszcze trumny I Premiera II PRL. Na top strony trafił artykulik, który miał wytłumaczyć „co naprawdę powiedział Tadeusz Mazowiecki”. Redaktor zatrudniony na umowę zlecenie wyjaśnił kurczącym się czytelnikom GW, że Mazowiecki mówił o „grubej linii”, nie o kresce, a kiedy to mówił miał na myśli odpowiedzialność własnego rządu za przyszłe działania, nie zaś brak rozliczenia zbrodniarzy z przeszłości. Zabieg propagandowy tak błyskotliwy, jak na GW przystało. Żeby nie wchodzić w naukowe terminy i techniki retoryczne, nazwę rzecz po imieniu „pieprzenie kotka za pomocą młotka” albo bardziej dyplomatycznie „odwracanie uwagi”.



share

Kto grał w piłkę ten pewnie zna to zalecenie trenerów. Gdy się nie da inaczej, kosić i udawać głupiego, podnosić niewinnie ręce, unosić brwi, lamentować na wielką niesprawiedliwość i przekonywać sędziego, że to nam stała się krzywda. Tę technikę wiadome siły opanowały perfekcyjne, ona oczywiście ma swoje starotestamentowe korzenie i jako taka została zapożyczona z propagandowej histerii żydowskiej. Żydzi od wieków potrafią grać rolę wiecznej ofiary, a dzieje się tak dlatego, że każdą swoją, najdrobniejszą krzywdę rozdmuchują po całym świecie i nadają jej rangę zagłady. Opanowali tę technikę do tego stopnia, że udaje im się nawet taki zabieg, jak odwrócenie roli agresora i ofiary.