szczęście



share

Mamy taki czas, w którym wszędzie zobaczymy rozmaite podsumowania mijającego roku albo przewidywania, co się stanie w nowym roku. Obie kategorie niespecjalnie mnie interesują, szczególnie ta druga zwykle nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. No, ale zawsze nie mogę iść pod prąd, w końcu zadyszki dostanę, coś tam w stylu rozliczeniowym skrobnę, nadając rzeczy właściwe proporcje i mam nadzieję, że sedno. Krótko i dosadnie wygląda to tak. Absolutnym wydarzeniem numer jeden mijającego roku jest podwójne zwycięstwo Polski w wyborach europejskich i parlamentarnych, bez tego bylibyśmy dziś w głębokiej żałobie.



share

Paradoksy maja to do siebie, że całkowicie sprzeczne ze sobą składniki układają się w logiczną całość. Tak się zadziało w przypadku wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego w Gdańsku. Prezes PiS dał przekrojowy wykład o wolności, zaczynając od Wincentego Kadłubka, a kończąc na Internecie. Śmiechy, śmiechami, ale gdy się słucha Kaczyńskiego, szczególnie na tle pozostałych politycznych trzecioligowców, to każdym neuronem czuje się intelektualną przepaść. Nie na tym jednak polega paradoks, bo to akurat jest norma, paradoks polega na tym, że Kaczyński ACTA2 zabił „polexit”.



share

Przez cały rok dostawałem wiadomości od wielu ludzi i bardzo często pojawiało się pytanie. Czy się uda? Za każdym razem z pełnym spokojem i przede wszystkim przekonaniem odpowiadałem, że wszystko się uda i to znakomicie. Pod koniec roku mogę powiedzieć, że nikogo nie oszukałem, nie wprowadziłem w błąd, nie dałem złudnej nadziei. Moje przekonanie o sukcesie w tej chwili jest jeszcze większe i mówię to w czasie, kiedy wielu Polaków przeżyło wstrząs patrząc na reżyserowane rebelie. Wszystkie strachy na lachy miną bezpowrotnie, sztuczne dramaty zamieniają się naturalne komedie i tak być musi. Jeśli człowiek ma czyste intencje, robi coś z pełnym przekonaniem, oddaniem i nie trzyma za plecami otwartego noża, zawsze i wszędzie będzie do siebie przekonywał ludzi.

Strony