symetria



share

Dzieje się sporo i prawdę mówiąc poważny publicysta powinien pisać o plenarnym posiedzeniu Krajowej Rady Sądownictwa, która właśnie zajmuje się obsadzaniem Izby Dyscyplinarnej, ale plan mam inny. O sądownictwie napisałem już tyle i czas by ktoś inny przejął pałeczkę. Z tej racji, że piszę jeden tekst dziennie, moja ambicją jest to, żeby szanować i nie męczyć Czytelnika monografiami, które najbardziej zainteresowanych w końcu znudzą. Wybrałem inny temat, w zasadzie można powiedzieć, że dyżurny.

Od rana wybuchła „aferka”, bo to się na aferę w żaden sposób nie nadaje. Sztab Trzaskowskiego wygrzebał na Facebooku, skądinąd idiotyczne wpisy sprzed 8 lat i rozpętał „antysemicką” burzę. Konkretnie chodzi o taką wymianę zdań pomiędzy piętnastoletnimi „żartownisiami”:



share

W Internecie powstał oddzielny klub dyskusyjny, gdzie rozmaite znakomitości życia publicznego piszą dezyderaty i uczestniczą w panelach pod hasłem „Symetryści”. Bardzo proszę nie pytać mnie o szczegóły tej nowej mody, zawsze i wszędzie omijam głupotę, ale samego faktu nie mogłem nie odnotować, bo jest tego wszędzie pełno. Symetria to nic nowego, normalne słowo, obecne w języku polskim od lat, wystarczy jednak dowolnemu słowu nadać „dowcipny” sznyt i już mamy jakąś „miejscóweczkę”, czy inne „ogarnięcie”. Taką niby śmieszną metodą „symetyryści” budują symetrię, a jedną z bardziej popularnych jest symetria pomiędzy PiS i PO.



share

Nic nie poradzę, muszę się podzielić pierwszym wrażeniem, jakie miałem po pierwszym medialnym spotkaniu z Fransem Timmermansem, brukselskim traktorzystą, który poczuł się kierownikiem całego PGR-u. Na tym samym oddechu przepraszam wszystkich traktorzystów, których szanuję, bo to ciężka praca, ale wiadomo o co chodzi. Jest taki szczególny archetyp tej profesji, mianowicie pan w „beretce” z atenką, odziany w siatkowy podkoszulek, drelichowe spodnie i nieodłączne gumiaki. Cała ta „stylówa” też mi niespecjalnie przeszkadza, pamiętam dziadka z lat dzieciństwa i wyglądał bardzo podobnie. Syndrom traktorzysty, którego mam na myśli zaczyna się dopiero wówczas, gdy rzeczony „bierze się za robotę”.

Strony