świdomość



share

Co bym zmienił we wczorajszym felietonie? Tylko jedno zdanie, a konkretnie to: „Brexitu nie będzie, bo nigdy nie miało być, a gdyby nawet do Brexitu wbrew zamiarom i przypadkiem doszło, to wszystkie komputery bez problemu przestawią się na 24 czerwca 2016 roku.” Cała reszta się zgadza, natomiast w przywołanym cytacie potrzebna jest minimalna korekta: „Brexit będzie, choć nigdy nie miało być, do Brexitu doszło wbrew zamiarom i przypadkiem, ale wszystkie komputery bez problemu przestawią się na 24 czerwca 2016 roku”. Najmniej istotne w całej historii jest to, czy do Brexitu doszło, czy nie doszło, najważniejsze jest, że będziemy mogli zweryfikować dużo ciekawszą wersję wydarzeń. W Wielkiej Brytanii nie dokona się żadna rewolucja, wszystko pozostanie na swoim miejscu, nikt na walizkach nie będzie siedział, funt podobnie jak frank wróci na swoje pozycje.



share

Kto zauważył, że przy tych całych igrzyskach umarł jeden temat i ani na chwilę nie ożył? Nie będę się znęcał i popisywał, bo sam ledwie wyłapałem tę niesamowitą okoliczność. O hymn chodzi, a właściwie o hymny. Przez jedną chwilę nie było dyskusji kto i jak śpiewa hymn. Dlaczego? Rozwiązanie zagadki jest banalne, ponieważ hymny śpiewa chór uniwersytecki. Profesjonaliści zajęli się robotą, zjawisko tak rzadkie, że reakcja powinna być odwrotna, zamiast milczenia, głośne komentarze. Gdyby mnie ktoś spytał, co było profesjonalnie i perfekcyjnie zorganizowane na okoliczność igrzysk, bez wahania odpowiedziałbym, że perfekcyjnie odśpiewano hymny, wszystkich reprezentacji grających w Polsce. Profesjonalizm jest w PRL II towarem anonimowym, nie ma żadnej reklamy, przechodzi się nad zawodowstwem w milczeniu i z pełną obojętnością.



share

Dawno mi się nie zdarzyło i z góry przepraszam jeśli kogoś rozbawię naiwnym opisem wrażeń po obejrzeniu Wiadomości w publicznej telewizji. W chwili gdy pisze te słowa żałuję, że nie wyszedłem o 19.30 na spacer, bo i psa mam, to znaczy suczkę, czyli jedną z tych kandydatek ciemnogrodu, a i trasę spaceru idealną, las za oknem. Nie poszedłem i mam za swoje, będę się jednak starał nie polecieć ani Lisem, ani Gugałą, chociaż ochotę mam wielką. Uniknę też epatowania dawnym ustrojem, ponieważ to jest jednak coś innego, moim zdaniem doskonalsza wersja, tej samej szkoły. Podstawowe prawo propagandy mówi, żeby posługiwać się prawdą. Tylko dla pobieżnie zainteresowanych tematem ta zasada może się wydać szokująca, ale jak to w propagandzie bywa, zasada jest prawdziwa, natomiast nie mówi się o technice stosowania.