studenci



share

Pamiętam z Syzyfowych Prac scenkę, w której katecheta, niebacznie potwierdzający podstępne stwierdzenie, że Pan Bóg jest wszechmocny, wpada w furię po następnym pytaniu, czy może zatem stworzyć kamień tak ciężki, że go sam nie podniesie. Miłościwie nam panujący prezydent naraża się na podobne pytania jadąc w Polskę pomiędzy studencką brać.

Już widzę, jak rozglądając się niepewnie na boki opowiada z trzymanej ze wszech sił mównicy o konieczności powstrzymania się z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego do ponownego referendum w Irlandii. Aby zaś na nią nacisku nie wywierać. I tutaj pytanie z sali, czy w takim razie jest w ogóle możliwa jakakolwiek ratyfikacja jakiegokolwiek wspólnego unijnego uregulowania? Pierwsi bowiem, którzy by to uczynili bezprawnie naciskają następnych. Może by powinni być z Unii relegowani. Podobnie, jak pierwsi studenci, przystępujący do egzaminów. Za wywieranie nacisku na resztę.

Strony