strategia



share

Nie wiem czy to zostało zauważone i odnotowane przez suwerena, ale w ostatnich wyborach, nie licząc skrajnie głupich sondaży, większość prawie trafiała wynik. Prawie to znaczy, że mieściła się w błędzie statystycznym, może trochę podniesionym do 4%, jednak i tak widać wyraźny przełom. Exit poll, na który też wielu narzekało i słusznie, to już w ogóle idealnie ustrzelił ostateczny wynik, ale wiadomo ludzie raczej wolą narzekać, zwłaszcza na politykę, niż zauważać dobre strony. Wspominam o tym z jednego powodu, otóż pojawił się nowy sondaż z bardzo korzystnym, ponad 46%, wynikiem dla PiS i spadkiem POKO do 25%. Czy to możliwe i rzeczywiście się przekłada na preferencje wyborcze?



share

Całymi latami śmiano się z Jarosława Kaczyńskiego i jego zdolności politycznych. Ironiczna metka „wielki strateg” funkcjonowała pełną parą w czasach porażek PiS. Przypomnę, że były to czasy, w których odliczano kolejne porażki, aby podkreślić jak bardzo Kaczyński na polityce się nie zna i jakim genialnym politykiem jest Tusk. W całym tym szyderstwie żaden kpiarz nie brał pod uwagę warunków i możliwości, jakimi dysponował PiS. Krótko mówiąc 100% największych mediów i to w każdej formie od portali internetowych, przez gazety i radio, aż po telewizje dzień i noc „jechały” po PiS-ie. Pomimo tak niekorzystnych warunków PiS i Jarosław Kaczyński przetrwali największe kryzysy, w tym tragedię smoleńską i od czterech lat to Kaczyńskiemu przypisuje się wszechwładzę.



share

Jednym z większych problemów prawicy i prawicowych liderów opinii jest zachowanie rodem z gabinetu lekarskiego. Podchodzi taki prawicowiec do drzwi i nasłuchuje, czy można wejść. Chodzi po korytarzu z kąta w kąt, łapie za klamkę, cofa się i tak kilka razy. W końcu przed gabinetem zjawia się krewka kobita i układa całą kolejkę albo po „numerkach” albo „kto pierwszy” i bez żadnych oporów wchodzi do gabinetu, aby sprawdzić co się dzieje. Przekładając tę medyczną metaforę na polityczne realia rzecz sprowadza się do jednego. Asekuracyjni prawicowcy czekają na to, co tam napiszą w GW albo pokażą w TVN i potem się tłumaczą, że jest inaczej. Nie, nie pomyliłem się, nie tłumaczą jak jest, ale „się tłumaczą”.

Strony