strategia



share

Hasłowość debaty publicznej to jest coś, co tę debatę kompletnie zabija. Najczęściej wygląda to tak, że zwolennicy konkretnych rozwiązań, czy sympatycy wybranych obozów politycznych powtarzają mantry. Jest tego tyle, że nie sposób nawet 1/10 wymienić, ale pierwsze z brzegu slogany same cisną się na usta: „prowadzimy wojnę ze wszystkimi”, „nie mamy sojuszników”, „siedzimy na końcu unijnego stołu” i po drugiej stronie: „Polską rządzi Bruksela”, „Polska utraciła suwerenność”.



share

Zaplanowałem sobie, że o tym, co powiedział Jarosław Kaczyński w Jachrance napiszę dopiero po kilku dniach, gdy pierwsze i najczęściej niemądre komentarze zdążą wybrzmieć. Cel został osiągnięty o piątkowym wyjazdowym posiedzeniu Klubu Prawa i Sprawiedliwości piszę w niedzielę, ale dokładnie to samo napisałbym minutę po wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego. Kiedyś jeden dziennikarz, naprawdę nie pamiętam który, powiedział o swoich kolegach, że oni szukają sensacji i oryginalności nawet tam, gdzie wieje truizmem. Chyba wszyscy pamiętają też słynne „nienawistne milczenie Kaczyńskiego”, była to ironiczna riposta do oburzenia „salonów”, stawiających zarzuty Prezesowi PiS, że nie wypowiedział się w jakiejś kwestii.



share

Parę dni temu zażartowałem, że dziennikarze poumierają z głodu, jak się nie pojawi jakaś większa afera. Dziś padam ofiarą własnego żartu, ze sztucznie napompowanej afery KNF zupełnie zeszło powietrze i już tylko najbardziej zatwardziali mieszkańcy „ten kraju” jeszcze coś tam mruczą. Nie mam serca do pisania kolejnego felietonu o tym, co się ludziom przejadło wcześniej niż sądziłem, ale na szczęście wrócił z nową siłą polityczny plan trolla Tuska. Finezji i nowości żadnej, ale jest parę mocnych punktów w tym pomyśle, których mimo wszystko bym nie lekceważył.

Strony