strategia



share

„Na sali wielkiej i błyszczącej tak jak nocne Buenos Aires, które nie chce spać” – w tym miejscu muszę wersy z hitu „Budki Suflera” brutalnie uciąć, bo dalsza treść nijak do kolejnej debaty o praworządności w Polsce nie pasuje. W sali Parlamentu Europejskiego orkiestra nie stroiła instrumentów, by zagrać nowe tango, tylko puściła z playbacku kompletnie zużytą śpiewkę. Debata w sprawie przekazania przez KE skargi do TSUE ekscytowała wyłącznie grupkę deputowanych i to tę samą od lat.



share

Teraz wszyscy mądrzy, bo „opozycja” zebrała po czterech literach od swojego elektoratu i swoich mediów, co zaowocowało chóralnym ogłoszeniem końca współpracy pomiędzy KOD-ami i politykami. Nie do końca tak to widzę i pozbawiam złudzeń, ten układ się na nowo sklei i będzie dalej funkcjonował, co prawda w kalekiej formie, ale przecież nigdy nie było inaczej. Natomiast przegrane głosowanie „opozycji” postawiło kropkę nad „i”, która zamyka pewien etap tragikomicznej rewolucji. Od wielu miesięcy, może lat, aktywność uliczna słabła, co było widać gołym okiem. Największa demonstracja odbyła się zaraz na początku rządów PiS i miała około 50 tysięcy uczestników, potem już nigdy do takiej liczby „opozycja” nie doszła.



share

Nie wiem czy to zostało zauważone i odnotowane przez suwerena, ale w ostatnich wyborach, nie licząc skrajnie głupich sondaży, większość prawie trafiała wynik. Prawie to znaczy, że mieściła się w błędzie statystycznym, może trochę podniesionym do 4%, jednak i tak widać wyraźny przełom. Exit poll, na który też wielu narzekało i słusznie, to już w ogóle idealnie ustrzelił ostateczny wynik, ale wiadomo ludzie raczej wolą narzekać, zwłaszcza na politykę, niż zauważać dobre strony. Wspominam o tym z jednego powodu, otóż pojawił się nowy sondaż z bardzo korzystnym, ponad 46%, wynikiem dla PiS i spadkiem POKO do 25%. Czy to możliwe i rzeczywiście się przekłada na preferencje wyborcze?

Strony