strach



share

Jako człowiek stojący samotnie naprzeciw rozjuszonego emocjami tłumu, który każdego dnia połyka nieprawdopodobne brednie i nie przyjmuje żadnych argumentów, mogę z dużą precyzją wskazać na skalę zjawiska. Precyzyjnie, czyli z podaniem nazwisk konkretnych ludzi, którzy na co dzień zachowują się normalnie, ale w czasach „pandemii” kompletnie zgłupieli lub realizują linię redakcyjną. Poprzestanę jednak na stwierdzeniu ogólnym, co zresztą potwierdzają badanie sondażowe, jakie one by nie były. 70% wyborców nie chce wyborów w terminie i w te nastroje społeczne nie tyle wierzę, co je po prostu dzień w dzień widzę.



share

Odwieczne marzenie polityków? Władza bezwzględna! Jak to definiować. Da się na rożne sposoby, ale wybiorę ten najprostszy. Bez względu na proweniencję: liberał, socjalista, demokrata, każdy wódz marzy o dwóch rzeczach, aby mógł wydawać dowolne dyrektywy i wcielać złote rozwiązania, za co lud będzie go nosił na rękach. Rzadko kiedy takie marzenia się spełniają, a jeśli już to wszystko odbywa się bardzo dużym kosztem, trzeba podrzucić kiełbasę albo mannę spuścić nieba. Wadą dobroczynnego rozwiązania są nie tylko koszty, ale też krótkotrwały efekt. Człowiek nie świnia, do wszystkiego się przyzwyczaja i w stosunkowo krótkim czasie czuje się znudzony. Takie na przykład 500+ było sensacją, ale 5 lat temu, teraz zwyczajnie się należy i nie ma o czym gadać.



share

Politykom nie tylko nie wypada, ale wręcz nie mogą nazywać rzeczy po imieniu w takich sprawach, które dotyczą relacji pomiędzy słynnym trójpodziałem władzy. Gdyby politycy otwartym tekstem straszyli sędziów, że mają się dostosować do politycznych uwarunkowań byłby to rzeczywiście „faszyzm”, „nazizm” i Białoruś. Na szczęście nie wszyscy są politykami i na przykład co odważniejsi dziennikarze mają prawo napisać parę słów prawdy o otaczającej nas rzeczywistości, zamiast produkować okrągłe zdania pod redakcyjne potrzeby. Czytam sporo i słucham jeszcze więcej dziennikarskich wypowiedzi, ale nic podobnego nie zauważyłem. Trudno napiszę sobie sam.

Strony