Staniszkis



share

Rozdanie "Orłów". 
"Żarciki" Stuhra juniora. 
Rechot widowni, całkiem nieanonimowej elitarno-artystycznej widowni.
Rozrechotana Pani Anna Dymna. 
Miała tam, z jej punktu siedzenia TU POLEW.
Aż jej się zatrzęsła OPONKA. Dobrze, że nie zapaliła.
A może, mimo kwest żebraczych i z głębi serdecznej dobroczynności to nadal tylko i jedynie podstarzały Dziadyk, którego za młodu bijał i poniewierał zapijaczony, zapluty, zasikany i zafajdany Dymny? 
A ona rozkwitała w jego tym, no....kulcie? 
Cuś jak notorycznie pouczająca Kaczyńskich Staniszkis , którą Iredyński mylił ze szmatą do podłóg. 
Sa ludzie nawet źli, ale nadal ludzie. 
Nawet najlepsza ku*wa pozostaje tylko i wyłącznie ku*wą. 
Człowiekiem (?) gorszego sortu.



share

Od czasu do czasu powracam do swojej hipotezy, a właściwie domysłu, którym staram się tłumaczyć spokój „układu”. Prawie wszyscy komentatorzy po prawej stronie są zgodni, że wiadome siły muszą namaścić następcę dogorywającego „lidera”, bo jakaś fasada władzy dla konkretnych interesów być musi. Podobna jedność myśli obowiązuje w prostej konstatacji, że następcy póki co nie widać i to jest coś absolutnie nowego. Panuje niespotykany spokój, nie widać żadnych nerwowych ruchów, chociaż już wiadomo na pewno, że obecnym rozdaniem dłużej niż do końca kadencji grać się nie da. Nawet nie chodzi o to, że nie ma sposobu na reanimację Tuska, przy jakichś nadzwyczajnych wysiłkach pewnie by się dało, jednak pytanie brzmi po co? Po pierwsze nakłady niewspółmierne do ewentualnych zysków, po drugie znacznie łatwiej i pewniej wyciągnąć nowego królika z kapelusza, który siłą debiutu da gwarancje na pierwsze lata, a potem się zobaczy.



share

Za każdym razem, gdy mam napisać coś dobrego o polityku pluje trzy razy przez lewe ramię i łapię się za guzik wypatrując kominiarza w okularach. No, ale zaryzykuje, bo są takie chwile, które wymagają odwagi w pochwale, zamiast rozsądnej, codziennej, asekuracji. Prezes zasługuje na pochwały za ostatnią zwyżkę i przede wszystkim utrzymanie formy. Była niezliczona ilość okazji, żeby nie wytrzymać i palnąć w ten rudy łeb, ale prezes konsekwentnie odpuszcza, a sondaże i urny pęcznieją. Obserwujemy banalną zamianę ról, kiedyś Tusk wiedział, że nie musi nic robić, bo Kaczor będzie robił za niego, teraz Kaczor się buja na hamaku, gdy Tusk w pocie czoła tyra na wynik PiS. I to jeszcze nie koniec, ponieważ co Tusk miał ugrać dawno już roztrwonił, natomiast przed Kaczyńskim plony. Minęło ledwie parę miesięcy odkąd PO leci na łeb i najciekawsze spadki dopiero przed partią upadku.

Strony