stalin



share

Myślałem sobie, że ilość i jakość wypowiedzi na temat Marszu Niepodległości jest satysfakcjonująca i moje trzy grosze, mogę sobie zachować. Jednak czegoś mi brak, coś chciałbym dopowiedzieć, aby ujrzeć pełen obraz tego historycznego wydarzenia. Chodzi mi o spojrzenie ogólniejsze pochodzące z kontekstu historycznego.

Kiedy czytam, obserwuję co wyprawia Sewek Blumsztajn, czerwone pisklę Sierakowski i inni, mam wrażenie, że to „powtórka z rozrywki”, że posłużę się zwrotem kabaretowym. Kiedy widzę, że na samą myśl o Polsce Niepodległej pewni obywatele Polski, dostają gęsiej skórki to przypomina mi się orginalna scena z czasów rewolucyjnych 1905 roku.

Wojna russo-japońska nie szła dobrze dla Imperium Rosyjskiego i korzystając z zamieszania na terenach historycznej Polski budziły się do życia dwa ruchy: jeden rewolucyjny socjalistyczny, drugi patriotyczny, nacjonalistyczny, polski.



share

Jeżeli ktoś czytając ten artykuł oczekuje twardych dowodów na potwierdzenie przedstawionej poniżej hipotezy na wstępie uprzedzę, nie znajdzie takich. Wszelkie hipotezy dotyczące katastrofy gibraltarskiej opierają się co najwyżej na poszlakach. Podobnie będzie i w poniższym tekście. Mam jednak nadzieję, że mój pogląd na sprawę zainteresuje czytelnika.



share

Był Rok 1955, 22 lipca po 3 latach budowy w Warszawie oddano do użytku stojący w centrum miasta, Pałac Kultury i Nauki (PKiN).

Jeszcze w trakcie budowy, dwa dni po śmierci Józefa Stalina, uchwałą Rady Państwa i Rady Ministrów PRL, pałac dostał imię i tak stał się Pałacem Kultury i Nauki imieniem Józefa Stalina, nawiasem mówiąc pomysłodawcy budowy tego gmachu który był darem narodu radzieckiego dla narodu polskiego.

PKiN stając w centrum warszawy był przez długie lata symboliczna pieczęciom, pieczęciom jałtańskiego porządku, symbolem zniewolenia. Nadal stoi w centrum Warszawy, swoim ogromem niszcząc całą logikę centrum miasta. W lutym 2007 roku PKiN wpisano do rejestru zabytków, co sprawia, że budowla ta będzie sobie trwać w centrum stolicy. I na zdrowie, w sumie nic mi do niej, staram się jak mogę by nie bywać w Warszawie.

Strony