stado



share

Codzienne pisanie felietonów ociera się nie tylko o grafomanię, ale i o molestowanie Czytelników jak i o samobiczowanie autora. Kiedyś na spotkaniu autorskim jeden odważny uczestnik, już po wszystkim, gdy z całego obrządku zostało jedynie podpisywanie książek, zagaił w taki oto sposób: „Panie Piotrze, ale jak pan tyle pisze, to nie da się utrzymać formy, co?”. Obok odważnego stała jego żona i chyba nigdy nie zapomnę jej wzroku, a było to połączenie wzroku matki krzyczącej do niesfornego dziecka „w domu porozmawiamy” i wzroku teściowej wyciągającej pijanego zięcia z wesela.



share

Pamiętam naczelne hasło z ostatnich wyborów prezydenckich. Wybierzmy Komorowskiego, żeby PO nie miała już żadnego alibi dla nic nie robienia! Tak Brzmiało hasło, a dalej nawet najbardziej gorliwi zwolennicy polskiej zjednoczonej partii bez alternatywy zarzekali się i składali uroczyste przysięgi na honor, że jak się Tuski za robotę nie wezmą, to już koniec z głosowaniem na PO. Łatwo można odszukać w archiwum co myślałem o tym hasełku dla naiwnych. Dziś, gdy już nie tylko wiadomo, że to nie śp.



share

Stary dobry Matka Kurka, co to walczył z ciemnogrodem i kołtuństwem to było coś. A konkretnie co? Takie coś, żeby być ateistą, żeby do Europy, żeby co polskie było gorsze i żeby przede wszystkim wyrżnąć w pień wszystkich nie spełniających standardów. Nowy Matka Kurka broni krzyży w szkole i będzie głosował na Lecha Kaczyńskiego. W imię czego? W imię tego samego, w imię walki z ciemnogrodem i kołtuństwem. Kryteria walki są niezmienne, jedyne co się zmienia, to kryteria wyboru przejawów. Przejawów kołtuństwa i ciemnogrodu. Szafowanie słowem wolność bez zdawania sobie z tego czym się szafuje i nie znając ceny tego słowa, jest tylko kupowaniem sobie przepustki do spaceru po zonie. Zoną jest zawsze to samo, zoną jest pastwisko stada zwanego środowiskiem.

Strony