sprawiedliwość



share

Powstał raporty Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie, który podsumowuje „Przystanek Woodstock” 2015. Przypomnę, o czym pisałem od dawana, że na tej imprezie masowej organizowanej w skandalicznych warunkach, rok rocznie dochodzi do takich naruszeń prawa, że każdy inny organizator poszedłby dawno siedzieć. Przytaczałem fakty, dowody, raport NIK, relacje świadków i za każdym razem byłem nazywany „hejterem” albo wariatem. Chyba najwięcej „dowcipów” słyszałem w związku z alarmami, które rozsyłam od dwóch lat, a dotyczą one materiałów wybuchowych masowo wygrzebywanych z terenu, gdzie jest organizowany festiwal. Równie „dowcipnie” komentowano moje ustalenia, że pod wpływem narkotyków i alkoholu dochodziło do kręcenia amatorskich filmów porno. Lekceważące i butne wygłupy wyznawców Jerzego O.



share

Zdarzają się takie cuda, gdzieś na głębokiej prowincji znalazł się sędzia, który nie pozwolił z siebie, darczyńców, podatników i po prostu ludzi, robić idiotów, przy pomocy tańców na stole z wypiętymi pośladkami. Znalazła się też w samej stolicy Pani Sędzia, która poszła dokładnie tym samym tropem intelektualnym i emocjonalnym, po czym wbiła w glebę drobnego cwaniaczka Sławka Nowaka, który bełkotem medialnym usiłował załatwić sobie linię obrony. Wyrok skazujący dla Nowaka ma podwójnie ważne i historycznie znaczenie. Przede wszystkim sąd uznał Nowaka winnym we wszystkich 5 punktach aktu oskarżenia, słowem Nowak pięć razy popełnił przestępstwo. Decyzja sądu pozbawia złudzeń, ale prawdziwa kara przyszła w uzasadnieniu wyroku. Samo orzeczenie uczyniło z Nowaka przestępcę, natomiast uzasadnienie pokazało skończonego debila lub bezczelnego cwaniaczka udającego debila.



share

Pewien szlachetny naczelnik więzienia nie będąc krewnym skazanego schizofrenika, uiścił 40 złotych, w ramach wyroku za kradzież batonika, której dopuścił się schizofrenik. Tym sposobem stworzyła się doskonała okazja populistycznego wzięcia w obronę naczelnika więzienia ewidentnie łamiącego prawo, bo łatwo się atakuje sąd. Niestety problem jest znacznie szerszy i dużo poważniejszy niż anegdotyczny wyrok. Zacznijmy od początku, gdzie rzeczywiście sędzia skazujący schizofrenika za kradzież batona o wartości 99 groszy powinien być zrównany z ziemią, tymczasem niemal zlinczowano sędziów dwóch kolejnych instancji, którzy słusznie uznali szlachetnego naczelnika więzienia winnym popełnienia WYKROCZENIA, nie przestępstwa. W świetle prawa sędzia I i II instancji mógł się odwołać do „niskiej szkodliwości społecznej” i w przypadku zwykłego Kowalskiego pewnie by tak było, przynajmniej chcę w to wierzyć.

Strony