sondaże



share

Tytuł jest prowokujący, ale to nie dla taniej sensacji, tylko dla uprzytomnienia kolejności. Najpierw zamarznięty kibel potem Smoleńsk, w przeciwnym razie wszystko wyląduje w kiblu. Prócz prowokacji w tytule jest jeszcze błąd wyniku, tak naprawdę powinien być nietypowy walkower 0:4, gdyby Smoleńsk stanął do walki, zamarznięty kibel wcale by nie strzelił dla PiS-u 4 punktów. W najnowszym sondażu, który jak zwykle trzeba traktować ze sporym dystansem, PO straciła cztery punkty procentowe, PiS zyskała jeden i dystans zwiększył się do 7% na rzecz PiS (30 do 23). Badanie przeprowadzono po słynnej wypowiedzi Premierzycy Bieńkowskiej i tak oto na oczach niedowiarków realizuje się cud, a dla mnie rzecz oczywista. Pierdoły wygrywają z pryncypiami, bo psychologia tłumu ma się nijak do priorytetów, wartości, skali, powagi i tak dalej.



share

Chyba nie ma większego sensu odnosić się setny raz do zasadności samego analizowania wyników sondażowych. Wiadomo, że oczy należy przymrużyć, gdy się je ogląda, ale ja bym nie lekceważył zmiany trendu, która chyba staje się faktem. Według Homo Homini maleje przewaga PiS nad PO, ale mamy też zabawne odwrócenie ról, bo PiS się waha 1-2 punkty, natomiast PO urosło kilka punktów. Słowem nie PiS spada, ale PO rośnie. Badania HH są o tyle ważne, że ta sondażownia zawsze dawała PiS najwięcej, trudno się więc doszukiwać w HH CBOS-u. Bez względu na szyldy pracowni obie partie zyskiwały na jednym elemencie, z kolei PiS traci na wszystkich pozostałych. Patrząc na wzrosty partii Kaczora, mamy jednoznaczną odpowiedź, kiedy to się dzieje. Zawsze i tylko wtedy, gdy PiS wchodzi na problematykę społeczno-gospodarczą. Kiedy rośnie PO? Paradoksalnie też przy okazji gospodarki, co pewnie nie będzie dla wielu obserwatorów do zaakceptowania, ale szybko wyjaśniam, co mam na myśli.



share

W kolejnym sondażu Homo Homini mamy na tyle ciekawą tendencję, że warto się pobawić w analizy post factum. Czwarty następujący po sobie sondaż odejmuje po jednym punkcie PiS, ale nie dodaje ani jednego punktu PO (30% PiS, 24% PO). Niczego nie pomyliłem, chociaż wiem, że przekaz dnia brzmi dokładnie odwrotnie: „to nie PiS rośnie, to PO spada”. Od dłuższego czasu, bo od czterech miesięcy, dzieje się tak jak napisałem i przekaz dnia nie tu nic do rzeczy. Jeszcze ciekawsze jest to, że PiS spada punkt co miesiąc, zatem nie mamy do czynienia z jakimś gwałtownym odpływem elektoratu, tylko „punktowym” i przypomnę, że ten elektorat nie płynie do PO. Ki diabeł? Znany nie od dziś i przewidywalny. Słusznie rozmaici macherzy powtarzają jedno, że w sondażu nie liczą się wahania, ale tendencja. Co zatem widzimy w tendencji?

Strony