sondaże



share

Zapytam całkiem poważnie, chociaż nie oczekuję poważnych odpowiedzi. Średnio trzy razy w tygodniu Polacy słyszą, że coś tam eksperci wyliczyli. Obojętnie co, na przykład ostatnio wyliczyli, że warunkowy powrót do systemu emerytalnego, który obowiązywał przed złodziejską napaścią PO na OFE, będzie nas kosztował 400 miliardów. Zatem pytam podwójnie. Czy ktokolwiek kiedykolwiek widział te wyliczenia na oczy, trzymał je w ręku, dostał mailem na skrzynkę pocztową? I pytanie drugie. Skoro wcześniejsza emerytura dla tych, którzy chcą, czyli powiedzmy połowy, kosztuje 400 milionów, to w prostym rachunku dla wszystkich musiała kosztować 800 miliardów. Zachodzę w głowę, jak to możliwe, że Polska jeszcze istnieje skoro prawie bilion złotych płacili podatnicy przez „25 lat wolności” za utrzymanie wieku emerytalnego obowiązującego choćby w Niemczech.



share

Poszedł do ludzi najnowszy sondaż: PiS 36%, Ruch Kukiza 25%, PO 20%, SLD 5% Nowoczesna.pl 4%, PSL 4%. Odczuwam gorzką satysfakcję, bo tekst z 14 maja „Trwają testy dwubiegunowe z Balcerowiczem i Kukizem, Komorowski kozłem ofiarnym” nie jest już hipotezą, ale realizowanym scenariuszem. Każda przebudowa na polskiej scenie politycznej zaczynała się od sondażowej pompki i chociaż lud się podnieca III miejscem PO, to mnie ani własna racja, ani proponowany rozkład w ogóle nie cieszą. Sondaż zrobił swoje, sondaż może odejść, czas na poważne wnioski. Zacznę od rzeczy najbardziej oczywistej – każdy wynik PiS nie dający większości w sejmie na 90% oznacza, że PO ma trzecią kadencję w sejmie i w rządzie. Dalsze proporcje rozkładają się równie nieciekawie.



share

Uspokajam, co bardziej uczulonych na analizy bieżących sondaży, że tekst nie będzie dotyczył słupków i trendów jako takich, chociaż parę uwag się pojawi. Niczym mantrę tuzy medialne powtarzały zgraną śpiewkę o Kaczyńskim, który znika. Z każdym razem, gdy PiS urosło w sondażach, towarzysz Lis, towarzyszka Olejnik i reszta towarzyszy krzyczało, że to efekt absencji znienawidzonego Kaczyńskiego. Dziś Tusk ma notowania na poziomie Kaczyńskiego, jeśli chodzi o tak zwane zaufanie społeczne. Wewnętrzne wyniki badań pokazują, że od Tuska lepszymi szefami partii byliby: Sikorski, Kopacz i Schetyna, ale to nie koniec fatalnych wiadomości dla Donalda. W przeciwieństwie do PiS, PO nic nie pomaga chowanie Tuska przed wyborcami. Prócz ewidentnej depresji, wręcz zaszczucia, co się bez trudu daje zauważyć na twarzy niegdysiejszego czarodzieja propagandy, nieobecność można wytłumaczyć eksperymentem wzorowanym na PiS. Schowamy Donalda i zobaczymy, co na to nasi zawiedzeni wyborcy?

Strony