sondaże



share

Wstyd się przyznać, ale mój angielski sprowadza się do kilku słów na poziomie: „Kali jeść”, „Kali spać”, „Kali fak ju”, dlatego sporo czasu mi zajęło zanim znalazłem w Internecie właściwą pisownię tytułowego wersu. Jestem analfabetą językowym, jednak ten wers fonetycznie zapamiętałem i rozumiem każde słowo, łącznie z banalnym sensem. Pasuje mi ta piosenka z kultowego musicalu do sondażowego biznesu IBRIS, IBSP i innych kramarzy, jak anegdota do Ryszarda Petru. Mamy tu praktycznie wszystko, co się w sondażowym biznesie dzieje: totalne jaja, robienie z ludzi wariatów, strzyżenie owieczek i wszystko w groteskowej, cyrkowej konwencji.



share

Przyznać się, kto podejrzewał, że taki przebieg będzie miała kampania samorządowa? Taki, to znaczy jaki? Spokojny, wręcz nudny można powiedzieć. Praktycznie nic nadzwyczajnego się nie dzieje, nawet na odcinku kampanii negatywnej. Poza idiotycznymi bilbordami „oni wzięli miliony”, o których już dawno Polacy zapomnieli, nie ma żadnych ruchów znanych z przeszłości. W czasie wyborów prezydenckich młodzieżówka PO szalała, zamykała się w klatkach i robiła jeszcze głupsze rzeczy. Do akcji dołączali celebryci, z Karolakiem na czele. Teraz, na miesiąc przed wyborami, wieje nudą z każdej strony.



share

Jeszcze nigdy tak nie było, żeby partia zaliczyła dno, lądując na poziomie 3% poparcia i od tego dna się odbiła. Szczególnie dotyczy to partii, które kojarzą się Polakom z tymi samymi twarzami i cięgle próbują wracać w jakichś nowych konfiguracjach. Dobrym przykładem nie jest AWS, bo to był twór sztuczny przygotowany pod przejęcie władzy, dobrym przykładem jest Samoobrona. Partia była obecna niemal od początku „przełomu” ustrojowego i jak wszyscy wiemy umarła po 2007 roku, a do zgonu wystarczyło niecałe dwa lata przy władzy.

Strony