Smoleńsk



share

W tygodniku braci Karnowskich ukazał się obszerny artykuł na temat „Smoleńska”, który nie zostawia suchej nitki na komisji Macierewicza i w zasadzie całym PiS. Nie, nie pomyliłem się, na pewno chodzi o tygodnik Karnowskich i dlatego argument „Wyborcza napisała” odpada. Przeczytałem to z grubsza, bo dla mnie tam żadnych nowości nie ma, przez pięć lat PiS Smoleńsk zarżnął do końca i poza miesięcznicami oraz pomnikiem, co akurat jest dobre, nie zrobili nic. Tajemnicą poliszynela jest też to, że Kaczyński osobiście zablokował premierę filmu Stankiewicz z powodu „teorii spiskowych”. Kiedyś święty dla PiS i wielu Polaków temat odszedł do politycznego lamusa i nawet uznałbym, że tak trzeba, zresztą sam o tym pisałem, gdyby to nie była dobitna symbolika tego, co się z tą partią i jej fanatycznymi wyborcami stało.



share

Ależ dynamika zdarzeń! Nieprawdaż? Najmocniej przepraszam purystów językowych za frywolną zabawę słowem, ale to chyba najlepiej opisuje samobójczy spot Hołowni. Na początek króciutkie streszczenie dla tych, którzy głupot nie oglądają, a ja niestety muszę. Otóż sztab Hołowni wpadł na jakże oryginalny pomysł, aby w spocie wyborczym wykorzystać symbol smoleńskiej brzozy i papierowy samolocik, no taki „tupolew”. O spocie mało kto słyszał i jeszcze mniej osób go widziało, aż w końcu ktoś się przemógł, obejrzał i poinformował resztę, co tam się znajduje. W normalnych dla „liberalnej demokracji” okolicznościach, czyli przy właściwym kandydacie, właściwe media zrobiłyby właściwą oprawę.



share

Z konieczności, ale też z wyboru odczekałem parę dni, bo doskonale wiem, jak ludzie nie mający styczności z sądami podchodzą do takich spraw emocjonalnie i schematycznie. Pierwsze skojarzenie jest takie, że przecież zginęło 96 osób i 10 miesięcy w zawieszeniu „to jakaś kpina”. Tego rodzaju opinii było najwięcej i od razu powiem, że nie zamierzam potępiać dość naturalnych reakcji, co więcej całkowicie je rozumiem, chociaż z różnych względów nie podzielam. Niestety albo na szczęście, procedura prawna jest czymś zupełnie innym niż społeczne oczekiwanie sprawiedliwości i wszędzie na świecie istnieje ta sama rozbieżność, jedynie skala może być różna.

Strony